Stany Zjednoczone utrzymują największą i najbardziej rozproszoną sieć wojskową na świecie. Od Japonii i Korei Południowej, przez Niemcy i Polskę, po Bliski Wschód oraz Afrykę – amerykańscy żołnierze są obecni praktycznie na każdym strategicznie istotnym obszarze globu. Według niektórych szacunków Pentagon dysponuje od około 750 do nawet 800 zagranicznych instalacji wojskowych w około 80 państwach i terytoriach.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Pentagon nie publikuje jednej pełnej listy wszystkich zagranicznych baz. Oficjalny Base Structure Report zawiera dane o instalacjach wojskowych USA na świecie, jednak analitycy podkreślają, że część obiektów nie jest w nim szczegółowo ujmowana.

Przytoczoną liczbę zagranicznych instalacji podaje The Overseas Base Realignment and Closure Coalition - koalicja ekspertów, którzy postulują ograniczenie lub zamykanie zagranicznych baz wojskowych USA.

Dane publikowane przez amerykańskie ośrodki analityczne i Pentagon wskazują, że poza terytorium Stanów Zjednoczonych przebywa obecnie ponad 220 tys. amerykańskich wojskowych i cywilnych pracowników resortu obrony. Samych żołnierzy w aktywnej służbie jest około 170 tys.

Największe skupiska amerykańskich wojsk znajdują się w Azji i Europie:

  • Japonia - ok. 53 tys. żołnierzy,
  • Niemcy - ok. 35 tys.,
  • Korea Południowa - ok. 23 tys.,
  • Włochy - ponad 12 tys.,
  • Wielka Brytania - ok. 10 tys.
  • Polska - ok. 10 tys.

To właśnie te państwa od dekad stanowią filary amerykańskiej obecności militarnej poza granicami USA.

Najważniejsze bazy za granicą

Wśród najważniejszych amerykańskich baz za granicą można wymienić:

  • Ramstein Air Base (Niemcy) - kluczowe centrum dowodzenia i logistyki USA w Europie oraz jeden z najważniejszych węzłów transportu wojskowego NATO. 
  • RAF Lakenheath (Wielka Brytania) - główna baza amerykańskich sił powietrznych w Europie, istotna dla odstraszania i operacji NATO. 
  • Camp Bondsteel (Kosowo) - jedna z największych amerykańskich baz na Bałkanach, ważna dla stabilizacji regionu. 
  • NSA Naples (Włochy) - strategiczne dowództwo morskie USA i NATO na Morzu Śródziemnym. 
  • Guam (Pacyfik) - kluczowa wysunięta baza USA w regionie Indo-Pacyfiku, zaplecze operacyjne wobec Chin i Korei Północnej. 
  • Kadena Air Base (Japonia) - największa baza lotnicza USA w Azji, element systemu odstraszania w regionie. 
  • Yokosuka Naval Base (Japonia) - główna baza amerykańskiej Marynarki Wojennej w Azji i siedziba Floty 7. 
  • Camp Humphreys (Korea Południowa) - największa baza USA poza terytorium Stanów Zjednoczonych, centrum operacyjne na Półwyspie Koreańskim. 
  • Al Udeid Air Base (Katar) - najważniejsze centrum dowodzenia USA na Bliskim Wschodzie (CENTCOM). 
  • NSA Bahrain (Bahrajn) - główna baza Floty V USA, kontrola Zatoki Perskiej i szlaków energetycznych. 
  • Ain al-Asad Airbase (Irak) - kluczowa baza operacyjna w regionie walki z ISIS i stabilizacji Iraku. 
  • Camp Lemonnier (Afryka) - jedyna duża stała baza USA w Afryce, centrum operacji w Rogu Afryki. 
  • Guantanamo Bay Naval Base (Karaiby) - amerykańska baza morska o znaczeniu strategicznym i operacyjnym, jedna z najbardziej kontrowersyjnych na świecie.

Europa: NATO i odstraszanie Rosji

W Europie amerykańska obecność wojskowa jest ściśle związana z NATO oraz odstraszaniem Rosji. Według agencji Reutera w Europie stacjonuje około 68 tys. amerykańskich żołnierzy - bez uwzględnienia sił rotacyjnych. Największym centrum logistycznym pozostają Niemcy, gdzie znajduje się m.in. baza lotnicza Ramstein. To jeden z najważniejszych węzłów wojskowych całych sił zbrojnych USA poza własnym terytorium. Pełni on funkcję strategicznego centrum dowodzenia, logistyki i transportu między Ameryką, Europą, Bliskim Wschodem i Afryką.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę gwałtownie wzrosło znaczenie wschodniej flanki NATO. Więcej amerykańskich wojsk pojawiło się m.in. w Polsce, Rumunii i krajach bałtyckich.

Jednocześnie administracja Donalda Trumpa rozpoczęła ponowny przegląd amerykańskiej obecności w Europie. W maju Pentagon zapowiedział redukcję części sił na kontynencie i wycofanie jednego z brygadowych zespołów bojowych. Wstrzymano również planowany przerzut około 4 tys. żołnierzy do Polski.

Decyzje te wywołały niepokój części państw Sojuszu oraz debatę o tym, czy Europa będzie musiała w większym stopniu samodzielnie odpowiadać za swoje bezpieczeństwo.

Azja: najważniejszy kierunek strategiczny

Choć Europa pozostaje kluczowa politycznie, strategiczny środek ciężkości USA przesuwa się dziś coraz wyraźniej do Azji i regionu Indo-Pacyfiku. Jasno mówi o tym m.in. najnowsza amerykańska Strategia Bezpieczeństwa.

Największe bazy USA znajdują się w Japonii i Korei Południowej. Ich głównym zadaniem jest odstraszanie Chin oraz Korei Północnej. Szczególne znaczenie ma Okinawa, gdzie skoncentrowano dużą część sił lotniczych i morskich. Tylko w tamtejszej bazie lotniczej Kadena służy ponad 20 tys. wojskowych.

W Korei Południowej funkcjonuje m.in. Camp Humphreys - największa amerykańska baza wojskowa poza granicami USA. Zgromadzone tam siły mają reagować na ewentualny konflikt na Półwyspie Koreańskim.

Amerykanie wzmacniają też współpracę wojskową z Filipinami i Australią, budując system baz i punktów logistycznych wokół Morza Południowochińskiego.

Bliski Wschód: Ropa, Iran i terroryzm

Mimo stopniowego ograniczania operacji po wojnach w Iraku i Afganistanie, Stany Zjednoczone nadal utrzymują znaczące siły na Bliskim Wschodzie.

Wojska stacjonujące m.in. w Katarze, Bahrajnie, Kuwejcie, Iraku, Syrii i Jordanii mają kontrolować szlaki energetyczne, odstraszać Iran, walczyć z terrorystami czy chronić sojuszników USA w regionie.

W samej Syrii pozostaje około 2 tys. amerykańskich żołnierzy uczestniczących w działaniach przeciwko tzw. Państwu Islamskiemu.

Afryka i "niewidzialne wojny"

Znacznie mniej mówi się o obecności USA w Afryce. Tymczasem Pentagon utrzymuje tam sieć baz, lotnisk i punktów operacyjnych, przede wszystkim w Dżibuti, Nigrze czy Kenii.

Ich głównym zadaniem są operacje antyterrorystyczne oraz monitorowanie aktywności grup powiązanych z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Afryka staje się też obszarem rywalizacji USA z Chinami i Rosją.

Dlaczego Waszyngton utrzymują tak ogromną sieć baz?

Amerykańska strategia od dekad opiera się na zasadzie tzw. wysuniętej obecności wojskowej. Chodzi o to, by siły były rozmieszczone blisko potencjalnych punktów zapalnych i mogły reagować natychmiast - bez konieczności przerzucania wojsk przez ocean.

Waszyngton argumentuje, że taka obecność wzmacnia też bezpieczeństwo sojuszników, odstrasza wrogów czy zabezpiecza światowy handel i szlaki morskie.

Krytycy odpowiadają jednak, że globalna sieć baz kosztuje dziesiątki miliardów dolarów rocznie i często prowadzi USA do nadmiernego angażowania się w konflikty na świecie.

Wspomniane The Overseas Base Realignment and Closure Coalition podaje, że koszt stacjonowania jednej osoby za granicą to od 10 do 40 tys. dolarów rocznie więcej w porównaniu z obecnością w ojczyźnie. Całkowite wydatki na bazy i personel za granicą mają wynosić zaś ponad 94 mld dolarów rocznie.

Biorąc pod uwagę zapisy wspomnianej nowej Strategii Bezpieczeństwa, eksperci wskazują, że Stany próbują dziś pogodzić dwa cele: utrzymanie wpływów w Europie i przygotowanie się do potencjalnej konfrontacji w regionie Indo-Pacyfiku.