Od pięciu lat mieszkańcy mikrorejonu Berezowe pod Irkuckiem na Syberii bezskutecznie czekają na budowę szkoły. W obliczu braku wsparcia ze strony władz rosyjskich, zwrócili się z prośbą o pomoc do przewodniczącego Chin, Xi Jinpinga. Rosjanie deklarują wolę "nauki języka chińskiego" i uważają, że pomoc prędzej nadejdzie z Pekinu niż z Moskwy.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

W Berezowym, rejonie położonym w pobliżu Irkucka, mieszka około 40 tysięcy osób - informuje serwis Vot Tak.

Nową szkołę w Berezowym, na 1500 miejsc, obiecano wybudować już w 2021 roku. Prace budowlane faktycznie rozpoczęły się dopiero w 2025 roku, jednak w 2026 roku zostały wstrzymane. Według mieszkańców, na początku lutego 2026 roku zaawansowanie prac wynosiło zaledwie 20 proc., a w regionalnym budżecie nie przewidziano środków na kontynuację inwestycji w najbliższych dwóch latach. Podobny los spotkał budowę przedszkola, która została zamrożona dwa lata temu.

Od lat dzieci muszą dojeżdżać do szkół w sąsiednich miejscowościach - Markowie i Ługowem. Najbliższa szkoła oddalona jest o 12 kilometrów, a dojazd możliwy jest jedynie autobusem lub samochodem. Szkoły w tych miejscowościach są już przepełnione.

Mieszkańcy z prośbą do Chin

Po licznych, bezskutecznych próbach interwencji u rosyjskich władz, mieszkańcy Berezowego postanowili zwrócić się do przewodniczącego Chin, Xi Jinpinga, z prośbą o pomoc w budowie szkoły. Jedna z członkiń grupy, która wystosowała apel, przyznała, że skoro Chiny otrzymały "wyłączne prawa" do eksportu syberyjskich surowców naturalnych, powinny w ramach odwdzięczenia się wybudować szkołę.

"Uważamy, że byłoby uczciwie, gdyby Chiny w zamian wybudowały dla nas przynajmniej jedną szkołę, ponieważ nasz kraj nie był w stanie tego zrobić w ciągu ostatnich 10 lat, a najwyższym priorytetem są szkoły w Tadżykistanie i więcej stacji metra w Moskwie" - przekazała aktywistka, cytowana przez Vot Tak.

Kolejna dodała natomiast, że placówka mogłaby zostać wybudowana w ramach wymiany "etniczno-kulturowej" i "rozwoju więzi kulturowych" z Pekinem. "Jesteśmy gotowi rozpocząć naukę języka chińskiego, ponieważ wierzymy, że naprawdę tego potrzebujemy" - zauważyła.

Brak szkoły to nie jedyny problem Berezowego. Mieszkańcy skarżą się także na trudności z transportem publicznym, dostępem do opieki medycznej oraz długie kolejki do przedszkola. Ich apel do Chin jest wyrazem desperacji i braku wiary w skuteczność rosyjskich władz.

Chiny coraz bardziej aktywne w Rosji

W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się informacje o zwiększającej się aktywności Chin na terytorium Rosji, zwłaszcza na tzw. Dalekim Wschodzie.

Na platformie NetEase, będącej jednym z największych i kontrolowanych przez państwo chińskich mediów, ukazał się w ubiegłym roku artykuł, w którym otwarcie rozważa się scenariusz rozpadu Rosji i przejęcia jej Dalekiego Wschodu przez Chiny. Zamiast agresji militarnej, autorzy sugerują strategię "miękkiej aneksji" - pogłębianie inwestycji, wprowadzanie juana, podpisywanie długoterminowych kontraktów, wspieranie lokalnych elit oraz finansowanie infrastruktury za pomocą chińskich kredytów.

W regionie Dalekiego Wschodu już dziś coraz powszechniej używa się juana, a chińskie inwestycje w infrastrukturę, wydobycie surowców i rolnictwo są coraz większe. Nawet drobni handlarze akceptują płatności przez chińskie systemy mobilne, takie jak WeChat Pay. Zdaniem chińskich komentatorów, to nie tylko biznes, ale realne wiązanie regionu z Chinami.

Inicjatywa aktywistów z Irkucka zbiega się z wizytą prezydenta Rosji Władimira Putina w Chinach. Ta z kolei odbędzie się tuż po odwiedzinach Donalda Trumpa w ChRL.