Sekretarz skarbu USA Scott Bessent ogłosił w środę wygaśnięcie tymczasowych zwolnień z sankcji na morską sprzedaż ropy naftowej z Rosji i Iranu. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zbagatelizował ostatni wzrost dochodów z surowca.

  • USA nie przedłużą zwolnień z sankcji na eksport rosyjskiej i irańskiej ropy naftowej, zapowiadając jednocześnie nowe restrykcje wobec Iranu oraz grożąc sankcjami chińskim bankom współpracującym z Teheranem.
  • Sekretarz skarbu USA przewiduje, że ceny ropy naftowej i paliw wrócą do poziomów sprzed wojny między lipcem a wrześniem.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Scott Bessent mówił podczas środowego briefingu prasowego w Białym Domu o działaniach ekonomicznych przeciwko Iranowi, które określił nazwą "ekonomicznej furii".

Jak powiedział, Stany Zjednoczone zwróciły się do sojuszników z regionu Zatoki Perskiej, by zamrozili konta irańskich urzędników państwowych i dowódców Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Stwierdził też, że Ameryka jest skłonna nałożyć sankcje wtórne na podmioty prowadzące interesy z Iranem.

W tym kontekście amerykański sekretarz skarbu poinformował, że jego departament wysłał dwa listy do chińskich banków, grożąc im takimi sankcjami, jeśli okaże się, że prowadzą one transakcje z Iranem. Ocenił też, że trwająca od dwóch dni blokada irańskich portów uniemożliwia Chinom dalszy zakup ropy naftowej z Iranu.

Zwolnienia z sankcji nie zostaną przedłużone

Mało tego - Scott Bessent potwierdził, że tymczasowe zwolnienia z sankcji na sprzedaż rosyjskiej i irańskiej ropy naftowej załadowanej na tankowce nie zostanie przedłużone. Licencja dotycząca rosyjskiego surowca wygasła już 11 kwietnia, zaś irańskiego wygasa osiem dni później. Sekretarz skarbu USA sugerował, że ładunki ropy naftowej, zwolnione z sankcji, zostały już sprzedane.

Tego samego dnia rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow powiedział, że Moskwa uzyskała "pewien skromny wzrost" dochodów z ropy naftowej w wyniku wojny na Bliskim Wschodzie, ale przestrzegł przed przecenianiem tych liczb w kontekście budżetu. Stwierdził, że wzrost ten nie miał kluczowego znaczenia dla skarbu państwa ani dla gospodarki jako całości.

Amerykański sekretarz skarbu przewidywał ponadto, że zarówno ceny ropy naftowej, jak i paliw na stacjach szybko powrócą do normy. Ocenił, że między lipcem i wrześniem ceny paliw powinny wrócić do poziomu sprzed wojny na Bliskim Wschodzie.