Kilka dni temu Stany Zjednoczone ogłosiły tymczasowe zwolnienie z sankcji dla rosyjskiej ropy naftowej i produktów ropopochodnych, załadowanych na tankowce przed 12 marca. Dziś amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent mówi, ile Rosja zarobi na złagodzeniu restrykcji.

Po rozpoczęciu przez Stany Zjednoczone i Izrael ataków powietrznych na Iran, władze w Teheranie zdecydowały o częściowym zablokowaniu cieśniny Ormuz, przez którą "przechodziła" nawet jedna piąta całego morskiego transportu ropy naftowej.

Wobec poważnych zawirowań na światowych rynkach energii (ceny ropy naftowej gwałtownie wzrosły, do najwyższego poziomu od 2022 roku), Stany Zjednoczone zdecydowały się na częściowe złagodzenie sankcji nałożonych na rosyjski surowiec.

Decyzja, ogłoszona 12 marca przez Departament Skarbu USA, przewiduje 30-dniowe zwolnienie z restrykcji dla krajów, które zdecydują się na zakup "czarnego złota" z Rosji oraz produktów ropopochodnych. Warunkiem jest, by surowiec został załadowany na tankowce przed 12 marca.

Co oczywiste, ruch amerykańskiej administracji bardzo ucieszył Rosję. Według Kiriłła Dmitrijewa, specjalnego wysłannika Władimira Putina ds. rozmów pokojowych w sprawie zakończenia wojny w Ukrainie, decyzja USA dotyczy 100 milionów baryłek ropy naftowej. Przedstawiciel Kremla jest zdania, że dalsze łagodzenie ograniczeń jest nieuniknione.

Dodatkowe wpływy do rosyjskiego budżetu

W niedzielę amerykański sekretarz skarbu Scott Bessent udzielił wywiadu telewizji NBC News, w którym odniósł się do decyzji o złagodzeniu sankcji wobec Rosji. Polityk oszacował, że Moskwa otrzyma nie więcej niż dwa miliardy dolarów dodatkowych wpływów ze sprzedaży ropy naftowej, sugerując, że nie jest to duża kwota.

Bessent twierdzi, że decyzja Donalda Trumpa o zniesieniu sankcji na rosyjską i irańską ropę naftową pozwoli innym krajom, w tym Japonii i Korei Południowej, kupować ten surowiec, a jednocześnie zapobiegnie wzrostowi cen do 150 dolarów za baryłkę i pozwoli zmniejszyć ogólne dochody, jakie uzyskałyby Iran i Rosja.

Na uwagę dziennikarki, że wcześniej popierał wprowadzenie sankcji, amerykański sekretarz skarbu odparł: "Co jest lepsze - czekać, aż baryłka ropy osiągnie cenę 150 dolarów, gdzie dostaną 70 proc. tej kwoty, czyli 105 dolarów, czy czekać, aż cena ropy spadnie poniżej 100 dolarów, gdzie dostaną mniej pieniędzy?".

Przypomnijmy, że w obliczu operacji Stanów Zjednoczonych i Izraela przeciwko Iranowi oraz faktycznej blokady przez Teheran tranzytu paliw przez cieśninę Ormuz, kraje zrzeszone w Międzynarodowej Agencji Energetycznej jednogłośnie uzgodniły skierowanie na rynek 400 mln baryłek ropy naftowej.