Lech Wałęsa oburzony po decyzji prezydenta Ukrainy. Wołodymyr Zełenski nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych imię "Bohaterów UPA". Ta wiadomość mocno zdenerwowała byłego prezydenta Polski. "Odmawiam wsparcia" - napisał Wałęsa na Facebooku.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
"Prezydent Ukrainy, wyróżniając bandytów z UPA, ubliżył mi i wszystkim pomordowanym naszym rodakom. W związku z tym publicznie zdjąłem flagę ukraińską z piersi. Narodowi nadal będę pomagał w walce z sowietami. Prezydentowi Zełenskiemu odmawiam wsparcia!" - stwierdził w krótkim wpisie na Facebooku były prezydent Polski Lech Wałęsa.
W środę prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski nadał imię "Bohaterów UPA" Samodzielnemu Centrum Operacji Specjalnych "Północ" Sił Zbrojnych Ukrainy. Wyjaśnił, że uczynił to "w celu przywrócenia historycznych tradycji narodowego wojska oraz uwzględniając wzorowe wykonywanie powierzonych zadań podczas obrony integralności terytorialnej i niepodległości Ukrainy".
Decyzja ta wywołała oburzenie w Polsce. We wpisie na portalu X Instytut Pamięci Narodowej podkreślił, że "Ukraińska Powstańcza Armia jest odpowiedzialna za ludobójstwo na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Budowanie przez władze Ukrainy kultu Ukraińskiej Powstańczej Armii musi budzić sprzeciw wszystkich, którzy pamiętają o działalności tej formacji"
Jak zaznaczono, utworzona w 1942 r. UPA opierała się na ideowym fundamencie tzw. "Dekalogu ukraińskiego nacjonalisty" z 1929 r., w którym znajduje się m.in. następujące stwierdzenie: "Nie zawahasz się dokonać największej zbrodni, jeśli wymaga tego dobro sprawy". "To profetyczna zapowiedź ludobójstwa dokonanego na Polakach w latach 1943-1945 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. Zbrodnia Wołyńska była metodą budowy jednonarodowego państwa ukraińskiego, a więc pozbawionego zamieszkujących te ziemie mniejszości - głównie Polaków i Żydów" - zaakcentował IPN.
Przytoczono także jeden z dokumentów programowych UON frakcji Stepana Bandery: "Z rozpoczęciem działań wojennych o niepodległość za wszelką cenę rozstrzygnąć kwestię mniejszości narodowych. Ażeby problem ten rozstrzygnąć, trzeba przedstawicieli mniejszości narodowych, wrogów ludu, zlikwidować".
Jak wskazał IPN, zorganizowane ataki na polskie wsie rozpoczęły się w lutym 1943 r. i trwały do 1945 r. Kulminacja zbrodni UPA przypadła na niedzielę 11 lipca 1943 r., gdy "w niemal 100 polskich wsiach na Wołyniu wymordowano tysiące ich mieszkańców".
W kolejnych miesiącach, jak dodano, ludobójstwo dokonywane na Wołyniu przez UPA miało miejsce także w Galicji Wschodniej, na Chełmszczyźnie i Rzeszowszczyźnie.
"Obserwujecie metody pracy na Wołyniu - tak samo róbcie u siebie. Wygracie. [...] OUN-UPA musi mieć autorytet wśród mas. Masy muszą wierzyć i iść za wami. Jeżeli ktoś nie chce wierzyć w UPA, wam i kierownictwu, musi poczuć twardą i mściwą karzącą rękę" - pisano w przytoczonej przez IPN odezwie do członków UPA na Chełmszczyźnie wiosną 1944 r.
Według historyków w lipcu 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia dokonała skoordynowanego ataku na ok. 150 miejscowości zamieszkanych przez Polaków w powiatach włodzimierskim, horochowskim, kowelskim i łuckim dawnego województwa wołyńskiego na terenie obecnej Ukrainy.
Sprawcami zbrodni, która nazywana jest także rzezią wołyńską, byli członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN)- B (frakcja Bandery) i podporządkowana jej Ukraińska Powstańcza Armia.
Polska i Ukraina od lat różnią się w ocenie działalności OUN i UPA. Dla polskiej strony wydarzenia na Wołyniu były zbrodnią ludobójstwa, dla Ukraińców był to efekt symetrycznego konfliktu zbrojnego, za który w równym stopniu odpowiedzialne były obie strony. Dodatkowo Ukraińcy postrzegają OUN i UPA przeważnie jako organizacje antysowieckie (ze względu na ich powojenny ruch oporu wobec ZSRR), a nie antypolskie.


