Gdy na pokładzie statku wycieczkowego MV Hondius wybuchło ognisko hantawirusa, amerykański onkolog dr Stephen Kornfeld z Bend w stanie Oregon niespodziewanie stanął na czele walki z kryzysem zdrowotnym. Jego relacja dla stacji ABC News pokazuje, jak w obliczu zagrożenia pasażerowie i załoga zjednoczyli siły, by przetrwać trudne chwile.

  • Do tej pory Światowa Organizacja Zdrowia potwierdziła osiem przypadków zakażenia hantawirusem na wycieczkowcu MV Hondius; zmarły trzy osoby.
  • Na pokładzie jednostki był amerykański onkolog dr Stephen Kornfeld, który udzielił krótkiej wypowiedzi stacji NBC News.
  • Lekarz zwrócił uwagę na współpracę wszystkich osób na pokładzie w obliczu kryzysu zdrowotnego.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Wszystko zaczęło się, gdy lekarz pokładowy MV Hondius znalazł się wśród sześciu osób, u których potwierdzono zakażenie hantawirusem. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli, a dr Stephen Kornfeld, będący pasażerem, musiał przejąć rolę głównego lekarza.

To wszystko eskalowało w ciągu 24 godzin od momentu, gdy się zaangażowałem. Jeden z pacjentów zmarł, a pozostała dwójka - lekarz pokładowy i inny członek personelu - czuła się coraz gorzej, a wtedy pojawiły się pierwsze informacje o hantawirusie - mówi w rozmowie ze stacją ABC News.

Lekarz pokładowy i inny członek personelu, u których testy dały wynik pozytywny, przebywają w izolacji w Holandii. Brytyjczyk z potwierdzoną obecnością hantawirusa jest hospitalizowany w Republice Południowej Afryki (w poniedziałek poinformowano, że jego stan się poprawia), natomiast Szwajcar przebywa w szpitalu w swoim kraju.

69-letnia Holenderka, u której potwierdzono zakażenie, zmarła 26 kwietnia w RPA, natomiast Niemka z pozytywnym wynikiem testu zmarła niespełna tydzień później - 2 maja. Wcześniej na pokładzie statku zmarł jeden z pasażerów, który prawdopodobnie zachorował na hantawirusa (był mężem zmarłej później Holenderki).

Wspólnota w obliczu zagrożenia

Na pokładzie wycieczkowca MV Hondius znajdowało się 17 obywateli Stanów Zjednoczonych - u jednego z nich potwierdzono obecność hantawirusa, natomiast druga osoba ma łagodne objawy (dotychczas nie stwierdzono u niej zakażenia). Wszyscy Amerykanie zostali przetransportowani do USA drogą lotniczą; wspomnianych dwóch pasażerów umieszczono w specjalistycznych pomieszczeniach.

Dr Stephen Kornfeld, który - jak pisze ABC News - podczas rejsu obserwował ptaki, w rozmowie ze stacją podkreśla, jak ważna była współpraca wszystkich osób na pokładzie. Było wiele osób, które pomagały i pracowały razem, naprawdę czuło się, że jesteśmy zespołem. Ci ludzie stali się moją rodziną - mówi.

Lekarze przyznaje, że choć czuje się "trochę bezbronny", to jest w dobrym zdrowiu. Wiem, że wkrótce będę miał dostęp do naprawdę bardzo dobrej opieki medycznej. To daje poczucie ulgi - podkreśla.

Wszyscy Amerykanie zostali przetransportowani do Nebraski, gdzie przejdą ocenę stanu zdrowia, ale nie będą poddani obowiązkowej kwarantannie. Amerykański onkolog z humorem kwituje tę perspektywę: "Cóż, nigdy wcześniej nie obserwowałem ptaków w Nebrasce".

Co się dzieje?

3 maja Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poinformowała o śmierci trzech osób na wycieczkowcu MV Hondius, który na początku kwietnia wyruszył z południowej Argentyny w rejs po Atlantyku (wśród zmarłych jest holenderskie małżeństwo i obywatelka Niemiec).

Do tej pory WHO potwierdziła osiem przypadków zakażenia hantawirusem - w poniedziałek poinformowano, że obecność wirusa potwierdzono u kobiety, która dzień wcześniej wróciła do Francji specjalnym lotem. Stan pacjentki, przebywającej w szpitalu zakaźnym, pogorszył się w nocy z niedzieli na poniedziałek.

Wycieczkowiec przybył w niedzielę rano na Teneryfę, gdzie prowadzona jest ewakuacja pasażerów; zakończy się ona w poniedziałek po południu. Jak poinformowała podczas konferencji prasowej w niedzielę wieczorem hiszpańska minister zdrowia Mónica García, statek opuściło 94 spośród 147 pasażerów. Z lotniska na południu Teneryfy odleciały samoloty do Madrytu, Francji, Kanady, Holandii, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Turcji i Stanów Zjednoczonych; w poniedziałek przewidziano jeszcze dwa loty - do Australii i Holandii.

Najpierw jednostkę opuściło 14 obywateli Hiszpanii, którzy autobusami zostali przetransportowani na lotnisko, a stamtąd do szpitala w stolicy kraju, gdzie czeka ich kwarantanna. Następnie rozpoczęła się ewakuacja obywateli pozostałych krajów, które zapewniły transport lotniczy.