W Amsterdamie odnotowano przypadek podejrzenia zakażenia hantawirusem u stewardesy linii KLM. Kobieta miała kontakt z pasażerką wycieczkowca MV Hondius, która zmarła pod koniec kwietnia z powodu infekcji. Jak się okazało, kapitanem statku jest Polak.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Do szpitala uniwersyteckiego w Amsterdamie trafiła stewardesa linii KLM z objawami zakażenia hantawirusem. Jak informują holenderskie media, kobieta miała kontakt z pasażerką wycieczkowca MV Hondius, która zmarła na skutek zakażenia groźnym patogenem. To pierwszy taki przypadek w stolicy Holandii.

Doniesienia medialne potwierdziło tamtejsze ministerstwo zdrowia.

Hospitalizowana stewardesa przebywa obecnie w izolatce, a jej stan określany jest jako dobry - objawy są łagodne, a pacjentka przechodzi szczegółowe badania.

Co się dzieje na statku MV Hodius?

Pod koniec kwietnia 69-letnia obywatelka Holandii, która uczestniczyła w rejsie MV Hondius, poczuła się źle i zeszła na ląd na wyspie Św. Heleny. Stamtąd udała się do Johannesburga, skąd próbowała wrócić do Amsterdamu samolotem KLM. Ze względu na pogarszający się stan zdrowia nie została jednak wpuszczona na pokład i dzień później zmarła. Jej mąż zmarł wcześniej na statku, prawdopodobnie również z powodu zakażenia hantawirusem.

W ostatnich dniach do Holandii przetransportowano troje kolejnych pasażerów MV Hondius, u których potwierdzono zakażenie. Obecnie na pokładzie jednostki przebywa około 150 osób, które zostały objęte ścisłą izolacją w swoich kajutach. Statek kieruje się w stronę Wysp Kanaryjskich, gdzie ma dojść do ewakuacji pasażerów.

Światowa Organizacja Zdrowia odnotowała dotychczas osiem przypadków zakażenia hantawirusem w związku z tym ogniskiem, z czego pięć potwierdzono laboratoryjnie. Holenderski resort zdrowia przypomina, że okres inkubacji wirusa może trwać od kilku dni do nawet dwóch miesięcy, choć najczęściej objawy pojawiają się po dwóch do czterech tygodni od zakażenia.

Polak kapitanem wycieczkowca

Armator wycieczkowca poinformował, że mamy jednego obywatela Polski na pokładzie, jest to członek załogi - mówił w poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wiewiór.

Jak się okazuje, Polak nie jest zwykłym członkiem załogi - to właśnie kapitan statku, Jan Dobrogowski.

Informację potwierdzają nagrania przekazane BBC przez pasażerów. Na jednym z nich widać, jak kapitan Dobrogowski informuje podróżnych o śmierci jednej z osób na pokładzie.

Kapitan Jan Dobrogowski to doświadczony marynarz, który z morzem związany jest od ponad dwóch dekad. Swoją karierę rozpoczął na żaglowcu "Zawisza Czarny", gdzie w 1999 roku jako pierwszy oficer dwukrotnie opłynął legendarny Przylądek Horn. Już trzy lata później, mając zaledwie 26 lat, objął stanowisko kapitana tej jednostki - informuje serwis zawodowy‑kapitan‑jachtowy.pl.

Rzecznik MSZ podkreślił, że kapitan Dobrogowski nie potrzebuje obecnie żadnej pomocy medycznej ani konsularnej. Służby pozostają jednak w stałym kontakcie z armatorem i monitorują sytuację na statku.