​KE odkłada na razie propozycję całkowitego embarga na import rosyjskiej ropy - informuje korespondentka RMF FM w Brukseli Katarzyna Szymańska-Borginon. Przyczyną odroczenia jest wzrost cen ropy w związku z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Pierwotnie nowe przepisy miały być przedstawione 15 kwietnia, tuż po wyborach na Węgrzech.

Odroczenie propozycji całkowitego embarga

Na decyzję Brukseli o odroczeniu propozycji całkowitego embarga wpłynęło także poluzowanie przez Waszyngton sankcji na rosyjską ropę. Jeszcze tydzień temu unijny komisarz ds. energii Dan Jorgensen zapowiadał to embargo, które uderzy przede wszystkim w Węgry i Słowację. Kraje te jako jedyne importują jeszcze rosyjską ropę. Zapewniał, że nie ma problemu z bezpieczeństwem dostaw, bo jest alternatywa np. z Chorwacji.

We wprowadzaniu zakazu chodziło także o to, żeby nie było powrotu do rosyjskiej ropy po wygaśnięciu sankcji na Rosję w razie porozumienia pokojowego. Węgry i Słowacja jako kraje bez dostępu do morza otrzymały w 2022 r. bezterminowy wyjątek od sankcji na ten surowiec.

Krok po myśli Węgier i Słowacji

Plan był taki, aby embargo obowiązywało od końca 2027 r., a przepisy miały być przyjęte większością kwalifikowaną głosów, uniemożliwiając weto. Pierwotnie nowe regulacje miały być przedstawione 15 kwietnia, tuż po wyborach na Węgrzech.

Teraz - w obawie przed niekontrolowanym wzrostem cen na stajach paliw - Bruksela robi krok do tyłu. Wprawdzie Komisja Europejska twierdzi, że zmiana terminu nie oznacza zmiany polityki - szefowa KE Ursula von der Leyen deklaruje, że "powrót do paliw kopalnych byłby strategicznym błędem" - jednak odroczenie embarga jest po myśli Węgier i Słowacji.

Budapeszt i Bratysława nadal importują rosyjską ropę rurociągiem Przyjaźń, jednak z powodu jego uszkodzenia toczą spór z Ukrainą i blokują pożyczkę dla Kijowa w wysokości 90 mld euro.

Opracowanie: