Były asystent społeczny posła PiS Marcina Horały został zatrzymany w ramach wielkiej policyjnej akcji Hellfire, wymierzonej w przestępczość pedofilską - dowiedział się nieoficjalnie reporter RMF FM Krzysztof Zasada. "Osoba, o której mówił mi reporter RMF, nie jest moim asystentem społecznym od wielu lat" - napisał poseł na platformie X.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W ramach operacji w ręce policji w całym kraju wpadły 123 osoby. 47 z nich trafiło do aresztu.
Asystent polityka usłyszał zarzuty z przepisu kodeksu karnego mówiącego między innymi o produkowaniu, posiadaniu lub rozpowszechnianiu treści pornograficznych z udziałem małoletnich. Grozi za to 15 lat więzienia.
Podejrzany nie przyznał się do zarzutów. Z informacji, które uzyskał nasz dziennikarz, wynika, że podczas przeszukania informował policjantów o tym, że zna wpływowych ludzi.
Prokuratura zastosowała wobec niego policyjny dozór, a także poręczenie majątkowe w kwocie 100 tysięcy złotych. Śledczy zaznaczają, że wciąż analizują zawartość nośników danych zabezpieczonych u tego mężczyzny.
Poseł PiS Marcin Horała przyznał, że o policyjnej akcji wobec swojego byłego współpracownika dowiedział się od reportera RMF FM. Przekazał, że od dawna się z nim nie kontaktował.
Generalnie jakoś tam luźno się znamy. Gdzieś tam rok czy półtora roku temu jakąś kawę wypiliśmy na zasadzie, co tam słychać - powiedział Horała.
Zastrzegł, że teraz nie utrzymuje żadnych kontaktów ze swoim byłym asystentem.
Później poseł PiS zamieścił również oświadczenie na platformie X. Zaznacza w nim, że mężczyzna nie jest jego asystentem już od wielu lat. "Jego zachowanie nie wzbudzało żadnych podejrzeń, co więcej był wówczas sprawdzany przez służby państwowe w procedurze uzyskania dostępu do informacji niejawnych z pozytywnym skutkiem" - napisał.


