Wojna Stanów Zjednoczonych z Iranem to nie tylko starcie militarne, ale przede wszystkim polityczna gra o wpływy, której skutki mogą zdefiniować przyszłość całego regionu. Jak podkreśla Ahmed Aboudouh, ekspert brytyjskiego ośrodka Chatham House ds. Bliskiego Wschodu, niezależnie od tego, jakie porozumienie uda się zawrzeć między Waszyngtonem a Teheranem, to Chiny mają otwartą drogę do odegrania kluczowej roli na Bliskim Wschodzie.

  • Państwa Zatoki Perskiej zaczynają przemyślać swoją dotychczasową strategię bezpieczeństwa opartą na współpracy z USA i zaczynają zwracać się w kierunku Chin.
  • Chiny wykorzystują niezadowolenie państw Zatoki i budują silną pozycję, by stać się architektem nowego ładu w regionie.
  • W tym celu Chiny intensyfikują dyplomatyczne działania, organizując spotkania z liderami Zatoki i Iranu.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Dotychczas państwa Zatoki Perskiej opierały swoją strategię bezpieczeństwa na ścisłej współpracy z USA. Jednak - jak zauważa Aboudouh - wojna z Iranem skłoniła je do poważnego przemyślenia tej strategii. Z sytuacji, w której niezadowolenie z postępowania Waszyngtonu skłoniło kraje Zatoki do zmiany priorytetów w stosunkach zagranicznych, Pekin ma szanse wyciągnąć polityczne i wizerunkowe korzyści ze stratą dla USA - podkreśla politolog.

Nie gwarant, lecz architekt nowego ładu

Wśród analityków pojawiają się sprzeczne opinie na temat roli Chin w regionie. Jedni twierdzą, że brak zdecydowanej reakcji Pekinu na konflikt i blokadę cieśniny Ormuz dowodzi, iż tylko USA mogą być gwarantem bezpieczeństwa w Zatoce Perskiej. Inni są przekonani, że wojna zbliżyła monarchie Zatoki do Chin i osłabiła amerykańskie wpływy.

Ahmed Aboudouh stanowczo odrzuca oba te poglądy. Kluczowym założeniem polityki Pekinu wobec Bliskiego Wschodu jest to, że Chiny nie aspirują do roli gwaranta bezpieczeństwa - podkreśla ekspert. Zamiast tego, Pekin wykorzystuje niezadowolenie państw regionu wobec Waszyngtonu, by budować własną pozycję i wpływać na kształt przyszłych sojuszy.

"Gra o sumie zerowej"

O tym, jak bardzo zmienia się układ sił, świadczą słowa Roberta Guesta, zastępcy redaktora naczelnego "Economist". We wstępie do najnowszego wydania tygodnika pisze on, że chiński przywódca Xi Jinping postrzega "większość strat Ameryki jako korzyści Chin", a relacje obu mocarstw stają się coraz bardziej "grą o sumie zerowej".

Chiny nie muszą angażować się militarnie, by zyskiwać przewagę. Wystarczy, że umiejętnie wykorzystują dyplomację i rosnące niezadowolenie państw regionu z dotychczasowej polityki USA. Konflikt ten dowiódł bowiem, że nawet potęga militarna Ameryki ma swe ograniczenia - zauważa Aboudouh.

Dyplomacja i broń made in China

Pekin ma dziś doskonałą pozycję wyjściową do zaaranżowania dialogu między monarchiami Zatoki a Iranem. W ostatnich miesiącach Xi Jinping przyjął prezydenta Zjednoczonych Emiratów Arabskich i następcę tronu Abu Zabi szejka Mohammeda bin Zajeda, a szef chińskiej dyplomacji Wang Yi spotkał się w Pekinie z szefem MSZ Iranu, by rozmawiać o wojnie z USA.

Zmienia się także struktura importu uzbrojenia w regionie. Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie już teraz należą do największych odbiorców chińskich dronów i innych rodzajów broni, ograniczając swoją zależność od amerykańskich systemów obronnych.

Nowa architektura bezpieczeństwa

Niezależnie od tego, jak zakończy się wojna USA z Iranem, państwa Zatoki będą musiały znaleźć sposób na bezpieczne współistnienie z Teheranem. W tej kwestii Chiny już dziś deklarują gotowość do wsparcia. Xi już zapowiedział, że Pekin jest gotów wesprzeć monarchie regionu w budowie "wspólnej, szerokiej, opartej na współpracy i trwałej architekturze bezpieczeństwa" - przypomina Aboudouh.

Warto pamiętać, że to właśnie Chiny pośredniczyły w historycznym porozumieniu pomiędzy Teheranem a Rijadem w 2023 roku, przywracając wzajemne relacje dyplomatyczne. Magazyn "Foreign Policy" ocenił wówczas, że porozumienie miało na celu stworzenie nowego, antyzachodniego porządku światowego i wykluczenie USA z nowego układu sił na Bliskim Wschodzie.