Łukasz Piebiak, jeden z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry, jest kandydatem PiS na członka nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Nazywany "Hersztem" przez nieformalną grupę hejterów, działającą m.in. w Ministerstwie Sprawiedliwości, jest jedyną osobą, której wybór do Rady rekomenduje Prawo i Sprawiedliwość. Z przepisów wynika, że jako jedyny rekomendowany przez PiS Piebiak może mieć pewność wejścia do Rady.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Ze względu na przepisy uchwalone jeszcze za czasów PiS wybór Piebiaka jest właściwie przesądzony. Procedura opisana w ustawie nakazuje najpierw wybór przez komisję sejmową spośród wszystkich zgłoszonych kandydatów (jest ich 60) 15 tych, nad którymi łącznie głosuje później Sejm.
Każdemu klubowi parlamentarnemu ustawa daje możliwość poparcia do 9 kandydatów, ale też nakazuje, że wśród 15 sędziów rekomendowanych przez komisję do głosowania przez Sejm musi być przynajmniej jeden rekomendowany przez każdy z klubów. Zgłaszając tylko Piebiaka, PiS wykorzystuje ten przepis. Podobnie postąpiła Konfederacja, która też zgłosiła tylko jednego kandydata, sędziego Łukasza Zawadzkiego.
Dzięki temu Piebiak i Zawadzki mają więc pewność wejścia do KRS.
Termin zgłaszania sędziów popieranych przez kluby minął w czwartek. Pełną piętnastkę nowych sędziów-członków KRS Sejm ma wybrać w przyszłym tygodniu.
Komisja, która ma ją wybrać spośród 60 zgłoszonych kandydatów, zbierze się we wtorek po południu. Stworzona przez nią lista kandydatów ma być głosowana łącznie, co wyklucza wyeliminowanie kandydata, który się na niej znajdzie. Niezadowolona z umieszczenia na niej Łukasza Piebiaka koalicja może więc albo zakwestionować całą listę, albo zaciskając zęby, poprzeć także "Herszta" - symbol reform, które od lat zwalcza.


