Woda to życie, ale czy na pewno możemy ufać tej, która płynie z naszych kranów? Najnowsze dane Europejskiej Agencji Środowiska nie pozostawiają złudzeń – nawet w sercu Unii Europejskiej czysta woda staje się towarem deficytowym. Belgia, Niemcy, Luksemburg i Czechy znalazły się w niechlubnej czołówce krajów z najbardziej zanieczyszczonymi zasobami wód gruntowych. Skala problemu jest ogromna, a stawką jest zdrowie milionów Europejczyków.
- Ponad 20 proc. wód gruntowych w Unii Europejskiej nie spełnia norm chemicznych.
- Największe zanieczyszczenie wód gruntowych występuje w Belgii, Niemczech, Luksemburgu i Czechach.
- Finlandia, Islandia, Holandia, Norwegia, Szwajcaria i Wielka Brytania mają najlepszej jakości wodę pitną.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Woda gruntowa to jeden z najcenniejszych i jednocześnie najbardziej zagrożonych zasobów naturalnych w Europie. Choć dla wielu mieszkańców Starego Kontynentu czysta woda z kranu wydaje się czymś oczywistym, rzeczywistość jest znacznie bardziej skomplikowana. Najnowszy raport Europejskiej Agencji Środowiska ujawnia, że ponad 20 proc. wód gruntowych w Unii Europejskiej nie spełnia norm chemicznych wyznaczonych przez unijną Dyrektywę Wodną. Oznacza to, że w tych zasobach stężenia szkodliwych substancji, takich jak rtęć, kadm czy pestycydy, przekraczają dopuszczalne limity.
Wśród krajów, które borykają się z największym problemem zanieczyszczenia wód gruntowych, prym wiodą Belgia, Niemcy, Luksemburg i Czechy. Szczególnie alarmujące są dane z Luksemburga, gdzie aż 79 proc. monitorowanych zbiorników wodnych nie osiągnęło dobrego statusu chemicznego w 2025 roku. W Czechach ten odsetek wynosi 55 proc., w Belgii 41 proc., a w Niemczech 40 proc.
Główne źródła zanieczyszczeń to pestycydy, nawozy sztuczne oraz tzw. "wieczne chemikalia" (PFAS), które są wyjątkowo trwałe i nie ulegają rozkładowi w środowisku. Przykładem może być kwas trifluorooctowy (TFA), wykryty w 94 proc. próbek wody z kranu pobranych w 11 krajach UE. Dodatkowo, w Europie zidentyfikowano aż 23 tysiące miejsc, gdzie obecne są PFAS, a w wodach gruntowych wykryto ponad 175 różnych związków farmaceutycznych oraz mikroplastiki.
Skutki zanieczyszczenia wód gruntowych to nie tylko zagrożenie dla zdrowia ludzi i środowiska, ale także ogromne obciążenie finansowe. Samo usuwanie azotanów, które trafiają do wód głównie z nawozów rolniczych, kosztuje Unię Europejską nawet 320 miliardów euro rocznie. To cena, jaką płacimy za możliwość korzystania z czystej wody do picia i celów sanitarnych.
Mimo niepokojących danych, Europa może pochwalić się również sukcesami. Aż 19 z 20 krajów o najlepszej jakości wody pitnej i systemach sanitarnych na świecie to państwa europejskie - wyjątkiem jest tylko Japonia. Finlandia, Islandia, Holandia, Norwegia, Szwajcaria i Wielka Brytania uzyskały maksymalną liczbę punktów w rankingu Environmental Performance Index za ochronę zdrowia publicznego przed niebezpieczną wodą.
Jednak nie wszędzie sytuacja wygląda tak dobrze. Najgorsze wyniki w Europie odnotowano w Mołdawii, Gruzji i Albanii, a także w trzech krajach UE: na Łotwie, Litwie i w Rumunii.
Unia Europejska nie pozostaje bierna wobec zagrożeń. W styczniu 2022 roku wprowadzono pierwszą "listę obserwacyjną" dla wody pitnej, mającą na celu monitorowanie poziomu dwóch związków zaburzających gospodarkę hormonalną: beta-estradiolu i nonylofenolu. To krok w stronę lepszej ochrony zdrowia mieszkańców, ale eksperci podkreślają, że problem zanieczyszczenia wód gruntowych jest znacznie szerszy i wymaga kompleksowych działań.
Warto pamiętać, że woda gruntowa odpowiada za około 25 proc. nawadniania upraw rolnych i aż 65 proc. wody pitnej w całej Unii Europejskiej. Tymczasem, jak alarmują badacze z Water Atlas, aż 80 proc. ścieków na świecie trafia do rzek i jezior bez żadnej obróbki. Efekt? Wiele europejskich rzek i jezior zamieniło się w toksyczne zbiorniki.
Jeszcze niedawno pokutowało przekonanie, że rzeki i jeziora są w stanie same się oczyścić. Dziś wiemy, że to mit. Zanieczyszczenia kumulują się w środowisku, a ich skutki mogą być odczuwalne przez kolejne pokolenia. Dlatego tak ważne jest, by nie tylko inwestować w nowoczesne technologie oczyszczania, ale przede wszystkim ograniczać źródła zanieczyszczeń.


