Do nieznanych dotąd szczegółów dot. pogrzebu Jacka J. – zabójcy swoich krewnych z Borowców koło Częstochowy (woj. śląskie) dotarł "Fakt". Okazuje się, że jego siostra ujawniła w trakcie przesłuchania, iż miejsca pochówku mężczyzny nie zna jego ciotka – Teresa D. Kobieta ukrywała J., o co jest oskarżona w procesie toczącym się w myszkowskim sądzie rejonowym.
- Siostra Jacka J. nie dopuściła ciotki Teresy D. do udziału w pogrzebie, obawiając się ujawnienia miejsca pochówku.
- Teresa D. przez trzy lata ukrywała swojego chrześniaka, zapewniając mu komfortowe warunki życia.
- Pogrzeb Jacka J. odbył się w ścisłej tajemnicy, a zabójca spoczął w anonimowej mogile na jednym z częstochowskich cmentarzy.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Teresa D., ciotka Jacka J., odpowiada przed sądem za pomoc w ukrywaniu zabójcy. Kobieta, która przez trzy lata dawała schronienie swojemu chrześniakowi, tłumaczyła swoje postępowanie silną więzią emocjonalną. Według zeznań rodziny traktowała Jacka J. niemal jak własnego syna. W tym czasie J. miał zapewnione wygodne warunki, a nawet urządził sobie siłownię w domu ciotki.
Kres tej sytuacji położyły pogarszający się stan zdrowia Jacka J. i jego samobójcza śmierć w lipcu 2024 roku. Teresa D. twierdzi, że nie była świadoma zamiarów swojego podopiecznego i do dziś wyrzuca sobie, że nie zdołała go powstrzymać.
Po śmierci Jacka J. pojawił się problem z organizacją pogrzebu. Rodzina długo nie była pewna, czy ciało odnalezione w Dąbrowie Zielonej należy do niego. Ostatecznie potwierdziły to badania DNA. Prokuratura Okręgowa w Częstochowie postawiła rodzinie ultimatum w sprawie odbioru zwłok z kostnicy. Siostra zabójcy podjęła się organizacji pochówku, decydując się na całkowitą dyskrecję.
Siostra nie dopuściła Teresy D. do udziału w ceremonii, obawiając się, że miejsce pochówku zostanie ujawnione. W pogrzebie uczestniczyła jedynie ona i kuzyn. Zapewniła jednak ciotkę, że w przyszłości pokaże jej grób.
Choć na cmentarzu w Dąbrowie Zielonej spoczywają rodzice i ofiary Jacka J., zabójca nie został pochowany w rodzinnym grobie. Archidiecezja częstochowska odmówiła katolickiego pogrzebu, uznając, że ceremonia wywołałaby zgorszenie wśród parafian. Ostatecznie Jacek J. został pochowany w anonimowej mogile na jednym z częstochowskich cmentarzy.


