Rząd Szwecji zapowiada rewolucyjne zmiany w prawie. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, Sztokholm planuje umożliwić przejmowanie nieruchomości należących do rosyjskich obywateli, położonych w pobliżu strategicznych obiektów wojskowych. To reakcja na głośne afery szpiegowskie i zakup luksusowych domów przez osoby powiązane z Kremlem.
- Szwedzkie władze planują przejmowanie nieruchomości rosyjskich właścicieli, jeśli znajdują się blisko ważnych obiektów wojskowych.
- Impulsem do zmian była sprawa rosyjskiego biznesmena Stanisława Aleszczenki, który kupił luksusową nieruchomość przy tajnej bazie na wyspie Muskoe.
- Były minister obrony ujawnia, że Rosjanie posiadają w Szwecji ponad 240 nieruchomości, często w strategicznych miejscach.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Szwedzkie władze chcą mieć możliwość przejmowania nieruchomości należących do Rosjan, jeśli te znajdują się w pobliżu kluczowych obiektów wojskowych. To bezprecedensowy krok, który ma na celu ochronę bezpieczeństwa narodowego przed potencjalnymi działaniami szpiegowskimi i sabotażem.
Otrzymamy nowe narzędzie do powstrzymania osób, które wykorzystują nieruchomość na przykład do planowania sabotażu lub szpiegowania - zaznacza minister obrony Pal Jonson. W praktyce oznacza to, że szwedzkie służby będą mogły skuteczniej reagować na zagrożenia płynące ze strony rosyjskich właścicieli domów i działek w newralgicznych lokalizacjach.
Rząd Szwecji nie działa pochopnie. Sędziemu Sądu Najwyższego powierzono przygotowanie ekspertyzy, która ma wskazać, jak przeprowadzić przymusowe przeniesienie własności na rzecz państwa, nie naruszając przy tym międzynarodowego prawa. Analiza ma również odpowiedzieć na pytanie, jakie odszkodowanie należy się właścicielom przejmowanych nieruchomości.
Impulsem do zmian była głośna sprawa z 2017 roku, ujawniona przez dziennik "Expressen". Rosyjski biznesmen Stanisław Aleszczenko, powiązany z Kremlem i posiadający cypryjski paszport, kupił luksusowy dom z działką na wyspie Muskoe, tuż przy linii brzegowej archipelagu sztokholmskiego. To miejsce nie jest przypadkowe - pod skałami Muskoe znajduje się tajna baza szwedzkiej marynarki wojennej, wykorzystywana jeszcze w czasach zimnej wojny.
W 2019 roku szwedzkie siły zbrojne powróciły do tej lokalizacji, a dom Aleszczenki - rozbudowany do 600 metrów kwadratowych - znalazł się w centrum zainteresowania służb specjalnych. Sąd nakazał Rosjaninowi zapłatę 700 milionów koron szwedzkich (około 64 milionów euro) zaległego podatku, choć sam właściciel utrzymywał, że nie mieszka w Szwecji. Formalnie nieruchomość należy do jego żony, Tatiany Sazonowej, która twierdziła, że nie miała pojęcia o sąsiedztwie wojskowej bazy.
Baza na Muskoe to prawdziwy ewenement - ukryta wewnątrz skał, pozwala okrętom wojennym wpływać do wnętrza wyspy, pozostając niewidocznymi z powietrza. Połączona z lądem tunelami, służy zarówno wojsku, jak i lokalnej ludności. Na powierzchni dominują domy letniskowe, ale to, co najważniejsze, kryje się pod ziemią - stocznia prowadzona przez koncern Saab i infrastruktura obronna.
Decyzja o powrocie wojska na Muskoe była podyktowana wzrostem zagrożenia ze strony Rosji.
To nie jedyny przypadek, który wzbudził niepokój szwedzkich służb. W ostatnich miesiącach media informowały o zakupie nieruchomości przez Rosyjski Kościół Prawosławny w pobliżu lotniska w Vaesteras, około 100 kilometrów od Sztokholmu. Służby specjalne SAPO alarmowały, że w budynku mogą być prowadzone działania szpiegowskie.
Były minister obrony Peter Hultqvist ujawnił, że według jego szacunków aż 152 obywateli Rosji posiada w Szwecji 247 nieruchomości, z czego wiele znajduje się w pobliżu strategicznych firm i obiektów wojskowych. Skala zjawiska jest niepokojąca - to nie tylko domy letniskowe, ale także luksusowe rezydencje i działki w kluczowych lokalizacjach.


