​Sojusz Silna Armenia ogłosił w poniedziałek, że wynik niedzielnych wyborów, podany przez Centralną Komisję Wyborczą, nie odzwierciedla rzeczywistej woli obywateli. Kolejna partia, Kwitnąca Armenia, która balansuje na granicy progu wyborczego, będzie domagać się ponownego przeliczenia głosów.

  • Sojusz Silna Armenia zakwestionował wyniki niedzielnych wyborów, twierdząc, że nie odzwierciedlają one woli obywateli; partia Kwitnąca Armenia, balansująca na granicy progu wyborczego, domaga się ponownego przeliczenia głosów.
  • Według wstępnych wyników, Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana zdobyła blisko 50 proc. głosów, Silna Armenia. 
  • Kampanii i wyborom towarzyszyły wzajemne oskarżenia o manipulacje i wykorzystywanie zasobów państwowych; zatrzymano dziesiątki osób związanych z opozycją z powodu podejrzeń o naruszenia wyborcze.
  • Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Cały proces wyborczy odbywał się pod "bezprecedensową, masową presją, której towarzyszyły prześladowania", dlatego wyniki ogłoszone przez komisję wyborczą "nie mogą odzwierciedlać" rzeczywistej woli społeczeństwa - oświadczyła rzeczniczka sojuszu Marianna Ghahramanjan, cytowana przez armeńską redakcję Radia Wolna Europa.

Nikol Paszynian ogłosił zwycięstwo w wyborach

Według ogłoszonych rano wyników, po podliczeniu wszystkich głosów, kierowana przez ormiańsko-rosyjskiego oligarchę Samwela Karapetiana Silna Armenia otrzymała 23,29 proc. głosów. Wygrała partia Umowa Społeczna premiera Nikola Paszyniana z blisko 50-procentowym poparciem.

Rządzący od 2018 roku Paszynian pozostaje w ostrym sporze ze swoimi konkurentami politycznymi. Najważniejsze formacje opozycyjne mają charakter prorosyjski. Paszynian dąży do zbliżenia z Zachodem i ograniczenia zależności państwa od Moskwy. Kwestią sporną pozostaje też stosunek do popieranego przez premiera procesu pokojowego a Azerbejdżanem. Opozycja zarzuca Paszynianowi zbytnią uległość wobec Baku.

Wzajemne oskarżenia

Kampania i wybory przebiegały w napiętej atmosferze wzajemnych oskarżeń o manipulacje wyborcze i wykorzystywanie zasobów państwa do walki politycznej. Z powodu podejrzeń o naruszenia wyborcze zatrzymano dziesiątki osób związanych z głównymi partiami opozycyjnymi.

Paszynian ogłosił swoje zwycięstwo w nocy, gdy oficjalnie podliczono mniej niż 20 proc. głosów, co spotkało się z oskarżeniami o próby nacisku na Centralną Komisję Wyborczą. Oprócz Umowy Społecznej i Silnej Armenii, najpoważniejszej siły opozycyjnej, do parlamentu na pewno wejdzie też sojusz Blok Armenia, który zdobył 9,94 proc. głosów.

Opozycja domaga się ponownego przeliczenia głosów

Media początkowo informowały, że dostanie się również partia Kwitnąca Armenia. Później podano, że jej oficjalny wynik to 3,996 proc. Do przekroczenia 4-procentowego progu wyborczego brakuje jej więc kilkadziesiąt głosów. Partia zapowiedziała wniosek o ponowne przeliczenie głosów, prezentując już protokoły, według których głosy na tę formację nie zostały prawidłowo uwzględnione. 

Centralna Komisja Wyborcza nie podała jeszcze ostatecznych wyników z podziałem na mandaty. W parlamencie zasiądzie co najmniej 101 posłów, ale ostateczny układ zależy od tego, czy znajdzie się wśród nich Kwitnąca Armenia.