"Niczego bardziej rosyjsko-propagandowego nie zobaczycie w tym tygodniu" – to odpowiedź Orlenu na wpis Prawa i Sprawiedliwości, w którym partia ostrzega, że ze względu na sytuację na Bliskim Wschodzie, w Polsce może zabraknąć paliwa. Jak zaznaczył koncern, "rafinerie pracują normalnie, dostawy surowca przebiegają bez zakłóceń".
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Wybuch konfliktu na Bliskim Wschodzie sprawił, że światowe rynki surowców znalazły się w stanie najwyższej gotowości. Atak USA i Izraela na Iran wywołał natychmiastową reakcję na giełdach - ceny ropy poszybowały w górę.
Sytuację dodatkowo zaogniła decyzja Iranu o zamknięciu Cieśniny Ormuz - kluczowego szlaku transportowego, przez który przepływa około 20 proc. światowego transportu ropy naftowej.
Dodatkowo Iran przeprowadził ataki na infrastrukturę wydobywczą i przetwórczą ropy w Arabii Saudyjskiej i Katarze. Efekt? Kraje te zostały zmuszone do czasowego ograniczenia lub wstrzymania wydobycia ropy i gazu.
Prawo i Sprawiedliwość, korzystając z napiętej sytuacji, rozpoczęło w mediach społecznościowych kampanię, w której oskarża rząd o bierność i brak reakcji na zagrożenie.
W poniedziałek w sieci pojawiły się grafiki i wpisy, które mają sugerować, że Polakom grożą braki paliwa i gwałtowne podwyżki cen.


