Oto futurystyczna wizja Rosji, stworzona przez ideologa Kremla, filozofa Aleksandra Dugina, znanego z ekstremalnie dziwacznych, ale niebezpiecznie wpływowych koncepcji. Tym razem Dugin forsuje propozycję "zaludnienia" Rosji przez roboty i przekazanie im pełnej kontroli administracyjnej. Filozofa nie interesuje strona ekonomiczna takiego przedsięwzięcia. Jeśli nie będzie pieniędzy, "trzeba je dodrukować" - stwierdza. Pomysł Dugina choć ciekawy, wydaje się jednak trudny do zrealizowania. Na razie bowiem, rosyjska robotyka - delikatnie mówiąc - kuleje.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Dugin udzielił wywiadu dla serwisu Mash Money. "Musimy zaludnić kraj armią rosyjskich robotów. Nie będzie pieniędzy na roboty - wydrukujemy je... Robot będzie stał na czele każdego miasta" - powiedział Dugin, dodając, że "staniemy się nie właścicielami niewolników, ale ich posiadaczami".

Filozof twierdzi, że Rosja potrzebuje długofalowego programu robotyzacji, w ramach którego sztucznej inteligencji należy przekazać funkcje zarządcze.

Dugin zwraca uwagę na to, że roboty - jego zdaniem - mają znaczną przewagę nad ludźmi. "Po pierwsze, są ciekawsze. Po drugie, są mądrzejsze, a po trzecie, są wydajne. Nie otacza ich ciało, które normalnie zmusza człowieka do snu, jedzenia i spacerów. Skupiają się na swoim celu. Myślę, że musimy być jak roboty. Wtedy nikt nas nie zastąpi" - podkreślił.

Koncepcja całkowitej robotyzacji Rosji współgra z innymi futurystycznymi pomysłami Dugina, w ramach których filozof postuluje m.in. wprowadzenie w państwie totalnej kontroli, twierdząc, że to rzecz nieunikniona. Według niego, kontrola jest stałym i nieuchronnym elementem współczesnej rzeczywistości, pojawia się na każdym kroku, natomiast, jeżeli będzie sprawowana przez państwo, a nie siły pozapaństwowe, stanie się obywatelskim narzędziem.

Rosyjskie zderzenie z rzeczywistością

Entuzjazm Dugina, dotyczący robotów, zasługuje oczywiście na uwagę, ale Rosja może mieć pewne problemy z szybkim wprowadzeniem takich idei w życie.

W listopadzie ubiegłego roku w Moskwie odbyła się prezentacja pierwszego rosyjskiego robota o cechach człowieka, wyposażonego w sztuczną inteligencję. Maszyna, nazwana "Ajdol", została zaprezentowana przez Nową Technologiczną Koalicję. Wydarzenie relacjonowała m.in. agencja państwowa TASS.

Robot pojawił się na scenie przy dźwiękach utworu "Gonna Fly Now" z filmu "Rocky", w asyście dwóch osób. Podczas próby machnięcia ręką, maszyna straciła równowagę i przewróciła się. Prezentacja została natychmiast przerwana, a robota wyniesiono ze sceny.

Podczas drugiego wyjścia na scenę robot, już z pomocą asystentów, zdołał utrzymać się na nogach. To z pewnością duży postęp, ale zachowanie podstawowych zdolności motorycznych mogą nie wystarczyć do rządzenia krajem.

Rzecz w tym, że wraz z rozwojem technologii robotycznych, maszyny rosyjskie nie zyskują wdzięku. Cuda techniki zaprezentowane na trwającym właśnie Międzynarodowym Forum Ekonomicznym w Sankt Petersburgu (SPIEF) niestety nie podołały dość podstawowym zadaniom. Jedne przewracały się przy próbie kopnięcia piłki, inne zamierały w "zdumieniu" na pytanie "jak masz na imię?". "Jeśli to przełom technologiczny, to przełamanie nastąpiło najwyraźniej w złym kierunku" - żartują autorzy serwisu Nexta.

To nie pierwsze rodeo Dugina

Fenomen Dugina polega na tym, że przez lata cierpliwie budował radykalny, antyzachodni i imperialny dyskurs, będąc na marginesie głównego nurtu. Kiedy po 2012 roku Władimir Putin porzucił wizerunek technokratycznego modernizatora Rosji, udającego, że chce zbliżyć się do Zachodu, zaczął szukać ideologicznego uzasadnienia dla otwartej konfrontacji ze światem zewnętrznym. W tym wypadku, teorie Dugina okazały się strzałem w dziesiątkę.

Wpływ Dugina na Kreml nie ma charakteru operacyjnego. Filozof pozostaje poza oficjalnym kręgiem Władimira Putina, ale jest dla niego figurą użyteczną, tworząc intelektualny fundament i język, którym Kreml uzasadnia swoje działania. W książce "Podstawy geopolityki" (z 1997 roku) Aleksander Dugin zamieścił szereg postulatów, które pokrywają się z dzisiejszym kierunkiem politycznym Rosji. Jednym z przykładów jest np. całkowite nieuznawanie podmiotowości Ukrainy wraz z żądaniem przyłączenia kraju do Rosji w ramach szerokiego projektu tzw. Eurazji.

Po zamachu bombowym pod Moskwą w sierpniu 2022 roku, w którym zginęła jego córka Daria Dugina, status filozofa uległ formalnemu wyniesieniu, a rosyjska machina propagandowa formalnie włączyła narracje Aleksandra do głównego nurtu państwowego.

Koncepcja zrobotyzowania Rosji nie powinna nikogo dziwić, jakkolwiek wydawałaby się abstrakcyjna.

Dugin czerpie inspiracje z tzw. szkoły tradycjonalistycznej, której przedstawicielami byli m.in. René Guénon i Julius Evola. Obaj ci myśliciele łączyli krytykę nowoczesności z fascynacją duchowością, symboliką i ezoteryką. Dugin był związany z rosyjskim ruchem neopogańskim i środowiskami okultystycznymi już w latach 80. XX wieku. Współpracował z grupami ezoterycznymi, a w swoich publikacjach analizował m.in. kabałę, hermetyzm, gnozę i inne tradycje mistyczne.

Choć koncepcje Dugina mogą na Zachodzie wydawać się co najmniej ekscentrycznymi, nadal jest to człowiek, który posiada wpływ na kształt współczesnej Rosji. Robotów jednak programować nie potrafi, co daje nam pewną nadzieję. Trudno też wyobrazić sobie, by Putin abdykował na rzecz maszyny.