Kościół St Cwyfan's, znany jako "mały kościół na morzu", to wyjątkowe miejsce na śluby i chrzciny. Położony na wyspie Cribinau u wybrzeży Anglesey w Walii, wymaga od nowożeńców i gości… znajomości tabeli pływów. Przypływ może bowiem odciąć drogę do świątyni, a planowanie ceremonii to prawdziwe wyzwanie logistyczne.
- Kościół St Cwyfan’s, zwany "małym kościołem na morzu", znajduje się na wyspie Cribinau u wybrzeży Anglesey w Walii.
- Świątynia z XII wieku dostępna jest tylko podczas odpływu - prowadzi do niej piaszczysty przesmyk.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
St Cwyfan’s Church znajduje się na wyspie Cribinau, u zachodnich wybrzeży Anglesey w Walii. Ta niewielka świątynia z XII wieku jest dostępna wyłącznie podczas odpływu - wtedy można przejść do niej po piaszczystym przesmyku.
Wysoki przypływ odcina wyspę od lądu, co sprawia, że planowanie ceremonii wymaga dokładnego sprawdzenia godzin pływów. To miejsce, gdzie nawet najbardziej punktualna panna młoda może zostać zatrzymana przez siły natury.
Kościół St Cwyfan’s powstał w XII wieku na końcu półwyspu między dwiema zatokami. Już w XVII wieku istniała tu specjalna grobla, by ułatwić wiernym dostęp do świątyni. Jednak nawet ona nie gwarantowała bezpieczeństwa - podczas przypływu wyspa stawała się niedostępna, a nabożeństwa przenoszono do pobliskiego domu.
W XIX wieku erozja wybrzeża sprawiła, że groby wokół kościoła zaczęły osuwać się do morza, a sam budynek popadł w ruinę. Dopiero architekt Harold Hughes zebrał fundusze na budowę muru oporowego i renowację świątyni. W 2006 roku ściany kościoła zostały ponownie pobielone, dzięki czemu budowla znów wyróżnia się na tle wybrzeża.
Alex Spall i jej mąż Jonathan, którzy od lat odwiedzali Anglesey, wybrali St Cwyfan’s na miejsce swojego ślubu. Kiedy w końcu udało mi się zdobyć tabelę pływów na ten miesiąc, odetchnęliśmy z ulgą - mówi Alex w rozmowie z BBC. Wiedzieliśmy, że mamy kilka godzin okna, by bezpiecznie dotrzeć na wyspę - przyznaje. Gościom zaleciła sportowe buty zamiast szpilek, by wszyscy mogli przejść przez piasek.
Mimo 18 miesięcy przygotowań, do ostatniej chwili nie byli pewni, czy przypływ nie pokrzyżuje ich planów. Pogoda była fatalna, wiało i lało, ale to tylko dodało uroku - wspomina panna młoda. Musiałam przejść w trampkach, a dopiero potem założyć eleganckie buty - dodaje. Zapewnia, że goście byli zachwyceni romantyzmem i niezwykłością miejsca.
Dziś kościół St Cwyfan’s jest nie tylko miejscem kultu, ale i symbolem walijskiej historii oraz romantyzmu. Jednak każda ceremonia wymaga od organizatorów ścisłego monitorowania pływów i pogody. Mimo to, coraz więcej par decyduje się na ślub w tym niezwykłym miejscu. Są gotowi na wyzwania, jakie stawia natura.


