180 puszek z miąższem mandarynki miała zawierać przesyłka, która dotarła z Tajlandii na Lotnisko Chopina w Warszawie. Okazało się, że w owocach ukryta była zabroniona substancja o wartości przekraczającej 2 miliony złotych.

Do kontroli na warszawskim lotnisku wybrano losowo 3 ze 180 puszek, które przysłano z Tajlandii. W każdej z nich oprócz mandarynkowej pulpy ukryty był także woreczek z suszem roślinnym. Badania potwierdziły, że to marihuana. 

Okazało się, że narkotyki są ukryte w każdej ze 180 puszek. "Funkcjonariusze zabezpieczyli ponad 47 kg marihuany o wartości ponad 2,3 mln zł" - informuje Mazowiecka Krajowa Administracja Skarbowa. 

Zgodnie z przepisami, za przemyt dużej ilości środków odurzających grozi od 3 do nawet 20 lat więzienia. 

Sprawę wykrytej kontrabandy bada Wydział Dochodzeniowo-Śledczy Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego w Warszawie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Ochota.