"Jeśli nie będzie ETS-u, cena energii spadnie o 30 proc." - wskazywała doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego Wanda Buk w rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24. Przy rezygnacji z systemu ETS Polska wejdzie jednak w spór z Unią Europejską. "Każde państwo ma postępowanie naruszeniowe za niewdrożenie lub nieprawidłowe wdrożenie przepisów" - podkreślała. "Pan prezydent mówi, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zlikwidować ETS w Unii Europejskiej. Gdyby nie było tej przestrzeni i koalicji, która byłaby w stanie to przewalczyć, proponuje konkretne rozwiązania i zmianę systemu".
System handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS) od lat budzi kontrowersje ze względu na swój bezpośredni wpływ na rachunki za prąd, jednak teraz debata wchodzi na nowy poziom. Pałac Prezydencki zaostrza kurs w sprawie polityki energetycznej.
Prezydent Karol Nawrocki postuluje likwidację systemu handlu uprawnieniami do emisji CO2 w całej UE.
Polityka klimatyczna Unii Europejskiej zbyt mocno przechyliła się w stronę ekologii kosztem bezpieczeństwa i gospodarki - oceniła w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 doradczyni prezydenta Karola Nawrockiego Wanda Buk.
Rozmówczyni Piotra Salaka podkreśliła też, że Europa ma ograniczony wpływ na globalne emisje i "UE odpowiada za 7,8 proc. emisji na świecie". Nie jesteśmy w stanie zatrzymać globalnego ocieplenia - przekonywała.
Zdaniem gościni Radia RMF24 to bezpośredni efekt polityki klimatycznej opartej na ETS, która coraz silniej obciąża przemysł. Przemysł zaczyna mieć mniej darmowych uprawnień i też za to będzie płacił. I to wpływa na ceny naszych produktów - powiedziała Wanda Buk.
Ostrzegła, że konsekwencją może być trwała utrata konkurencyjności i przenoszenie produkcji poza Unię Europejską, co osłabi fundamenty gospodarki.
Jeżeli system ETS dociska przemysł (...) i nie będziemy mieć tego przemysłu, pojawią się bardzo duże problemy - dodała. W jej ocenie obecna polityka prowadzi do paradoksu - Europa ogranicza własne emisje kosztem przemysłu, który i tak może zostać przeniesiony do krajów o niższych standardach środowiskowych.
Zamiast tego Wanda Buk postulowała większy nacisk na adaptację. Zastanówmy się, jak się adaptować do zmian klimatu, bo nie jesteśmy w stanie ich powstrzymać - zaznaczyła.
Jednym z głównych tematów rozmowy była równowaga między klimatem a bezpieczeństwem. Buk wskazała, że w ostatnich latach polityka UE była zbyt jednostronna. Wartości były bardzo mocno przechylone w stronę ekologii - przekonywała.
Lubię oddychać czystym powietrzem (...) ale my przede wszystkim musimy zadbać o nasze bezpieczeństwo. Obudzimy się w 2050 roku zieloni, ale (...) zależni od innych kontynentów - dodała, zapytana o ewentualną likwidację systemu ETS.
Buk ostrzegła, że wysokie koszty energii mogą wypychać przemysł poza Europę. W jej ocenie przyszłość powinna opierać się na zrównoważonym miksie energetycznym, obejmującym zarówno odnawialne źródła energii, jak i tradycyjne surowce: Musimy tworzyć stabilny, mądry miks energetyczny - podkreśliła.
Cena energii spadnie o około 30 proc. - przekonywała z kolei, zapytana o likwidację systemu ETS. Wyjście Polski z systemu oznaczałoby konflikt z Unią Europejską i konsekwencje prawne.
Zdaniem Buk "każde państwo ma postępowanie naruszeniowe za niewdrożenie lub nieprawidłowe wdrożenie przepisów". Jak przyznała, pieniądze "zarobione" na wyjściu z ETS-u przeznaczylibyśmy na płacenie kar.
Pan prezydent mówi, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zlikwidować ETS w Unii Europejskiej. Gdyby nie było tej przestrzeni i koalicji, która byłaby w stanie to przewalczyć, proponuje konkretne rozwiązania i zmianę systemu - mówiła.
Podkreśliła, że stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego nie jest zero-jedynkowe. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby Unia Europejska zrezygnowała z ETS-u. Jednak jeżeli (...) nie będzie takiej możliwości, to trzeba walczyć o głębokie reformy - podkreśliła, dodając, że Polska powinna działać w ramach UE, szukając sojuszników do zmian, a nie podejmować jednostronne decyzje.
W trakcie rozmowy pojawił się też wątek korzyści z wpływów budżetowych z systemu ETS. Piotr Salak wskazywał na wielomiliardowe wpływy, jednak doradczyni prezydenta uznała takie myślenie za krótkowzroczne. Przez chwilę będziemy mieć wysokie wpływy, ale później skończymy z bardzo dużymi problemami - przekonywała. Jej zdaniem system coraz bardziej obciąża przemysł. Przemysł zacznie płacić (...) i to wpływa na ceny naszych produktów - powiedziała.


