„To ciężka choroba, ale na szczęście mam to za sobą (…)” – mówił o zachorowaniu na Covid-19 w Porannej rozmowie w RMF FM Konstanty Radziwiłł. Były minister zdrowia przyznał, że przejście choroby dało mu kolejny argument do walki z osobami, które nie wierzą w pandemię. „Ciągle są wokół nas tacy, którzy uważają, że to wszystko jest wymyślone, spisek. Ja oczywiście nie należałem do niedowiarków i nie musiałem zachorować, żeby się przekonać, że to ciężka choroba, ale takie osobiste doświadczenie dodaje jeszcze tych argumentów, które niestety ciągle padają w przestrzeni publicznej nad czym ubolewam, bo niewątpliwie to się jakoś przekłada na sposób zachowania, który jest ryzykowny” – stwierdził wojewoda mazowiecki.

Robert Mazurek pytał też swojego gościa o stan polskiej służby zdrowia. Uważam, że polska służba zdrowia zaskakująco dobrze przechodzi ten test. Test niezwykle trudny i taki, którzy przekłada się na różnego rodzaju perturbacje w tym także na pewien dyskomfort niektórych pacjentów, pewne obawy o to, że pacjenci bez koronawirusa mogliby mieć gorszy dostęp do świadczeń, których oczekują - ocenił były minister zdrowia.  

Co z Marszem Niepoległości i zachorowaniami po protestach kobiet?

Obserwujemy w ostatnich kilku dniach stabilizację. Na przykład na Mazowszu w ostatnich dniach zakaziło się 1000 osób mniej niż w poprzednich dniach - stwierdził w Porannej rozmowie w RMF FM Konstanty Radziwiłł.

W dalszej części rozmowy, gdy Robert Mazurek i wojewoda mazowiecki dyskutowali o tym, czy Marsz Niepodległości powinien się odbyć, prowadzący Poranną rozmowę w RMF FM zwrócił swojemu gościowi uwagę, że ten przyznał, że sytuacja na Mazowszu nie pogorszyła się, choć przecież przedstawiciele partii rządzącej sugerowali, że po protestach ws. wyroku Trybunału Konstytucyjnego dotyczącego aborcji wzrośnie liczba zachorowań.

Proszę pamiętać, że informacje o zakażonych mamy ze sporym opóźnieniem, bo wirus ma kilka dni, a nawet tydzień na rozwijanie się w człowieku. Nie mam co do tego żadnej wątpliwości, że choroba, która rozprzestrzenia się drogą kropelkową w takich warunkach, kiedy jest dużo ludzi wokół siebie rozprzestrzenia się szybciej. Nie ma co do tego wątpliwości i  rekomendowałbym każdemu, żeby unikać takiej sytuacji - tłumaczył się były minister zdrowia. 

PEŁNA TREŚĆ ROZMOWY ROBERTA MAZURKA Z KONSTANTYM RADZIWIŁŁEM

Robert Mazurek, RMF FM: Jak koronawirusa przechodzi 62-letni mężczyzna?

Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki: To ciężka choroba. Ale na szczęście mam to już za sobą.

Napisał pan w felietonie, że była na tyle "ciężka, duszności, wartości saturacji poniżej normy i duże dawki sterydów". I że z każdym dniem zyskuje pan dodatkowe argumenty do walki z niedowiarkami negującymi problem pandemii.

No tak. Ciągle są wokół nas tacy, którzy uważają, że w ogóle to wszystko jest wymyślone, spisek itd. Ja oczywiście nie należałem do tych niedowiarków i nie musiałem zachorować, żeby się przekonać, że to ciężka choroba, ale rzeczywiście takie osobiste doświadczenie dodaje jeszcze właśnie tych argumentów, które niestety ciągle padają w przestrzeni publicznej. Nad czym ubolewam, bo niewątpliwie to się jakoś tam przekłada na sposób zachowania, który jest po prostu ryzykowny.

Pan przyszedł koronawirusa ciężko. Zdaje się, że polska służba zdrowia również ciężko go przechodzi. Prawie 30 tysięcy zachorowań. Z pańskiego doświadczenia, ponad dwa lata w końcu był pan ministrem. Przez 9 lat był szefem Naczelnej Rady Lekarskiej, praktykującym lekarzem. Jak to można przejść? Jak można przejść poziom niemal 30 tysięcy zachorowań dziennie?

Ja myślę, że... Jak można przejść? Pewnie zawsze można lepiej. Natomiast uważam, że polska służba zdrowia zaskakująco dobrze przechodzi ten test. Niezwykle trudny oczywiście test, i oczywiście test, który przekłada się na różnego rodzaju perturbacje. W tym także na pewien dyskomfort niektórych pacjentów. Pewne obawy o to, że pacjenci nie-covidowi mogliby mieć gorszy dostęp do świadczeń, na które oczekują.

Już mają panie wojewodo. Jak słyszymy na Mazowszu NFZ zamroził planowane zabiegi niezwiązane z covidem.

Nie, panie redaktorze. Nie ma żadnego zamrożenia. Jest po prostu wezwanie o to, aby - tak jak zresztą w bardzo wielu krajach, kilka dni temu czytałem takie wytyczne np. NHS, brytyjskiej służby zdrowia - powstrzymać się tam, gdzie to jest możliwe od wykonywania diagnostyki i terapii, która nie jest konieczna właśnie w tej chwili, kiedy mamy tę bardzo dużą falę zachorowań. To jest logiczne. Mamy na Mazowszu np. w tej chwili ponad 2000 osób hospitalizowanych, których jeszcze kilka miesięcy temu nie mieliśmy. I to jest oczywiste, że musimy priorytetyzować. No i priorytetem w tej chwili jest opieka nad tymi pacjentami, którzy rzeczywiście muszą być leczeni, bo inaczej może to się źle skończyć.

Prof. Andrzej Horban mówił na naszej antenie, że poziom 10 tysięcy zachorowań dziennie to jest taki kres wytrzymałości obecnego systemu zdrowia. Jakim cudem możemy przetrwać - i to nie jest nawet jakaś taka nagana, tylko to jest pytanie. Pytanie człowieka, który jak pewnie wszyscy w Polsce, martwi się o to, że sobie po prostu nie damy. Jakim cudem możemy sobie poradzić z poziomem zachorowań 25-27, pewnie niedługo 30 tysięcy dziennie?

Jeśli chodzi o perspektywę, to tak naprawdę nikt nie wie. Ale obserwujemy w ostatnich kilku dniach stabilizację, np. na Mazowszu w ostatnich dniach zakaziło się o tysiąc osób mniej niż w poprzednich dniach, także trudno powiedzieć. Ile razy ktoś mnie pyta o przyszłość, tyle razy gryzę się w język. Bo w ciągu ostatnich kilku miesięcy tylu ważnych ludzi, w tym także bardzo takich uznanych ekspertów powiedziało tyle różnych rzeczy, które się nie sprawdziły, że bardzo rekomenduję wszystkim, którzy wygłaszają takie stanowcze zdania, żeby po prostu być ostrożnym. Jak widać, z większą liczbą zachorowań w tej chwili sobie radzimy. Ja mogę powiedzieć tak, że na te 2300 bodajże osób, które dzisiaj hospitalizowane są na Mazowszu z powodu Covid, mamy prawie o 1000 łóżek dedykowanych człowiekowi więcej.

Dedykowanych, uwielbiam to słowo.

Więc nie ma obawy o to, że ktoś umrze z powodu braku opieki. Co więcej, dla tych najciężej chorych mamy przygotowanych 40 wolnych stanowisk z respiratorami. I to świadczy o tym, że mimo bardzo trudnej sytuacji dajemy sobie radę.

Dajemy sobie radę, mówi pan tak lekko. Ale wiemy, że sytuacja na tyle trudna, że powstaje dodatkowy szpital, a w zasadzie, no nie wiem czy powstaje, czy ma powstawać. Mówię o tym szpitalu nadzwyczajnym, który miał być budowany hali Expo, a teraz słyszymy, że będzie budowany na lotnisku Okęcie. Kto go będzie budował? Pan czy wojsko?

Jest kilka strategii powiększania liczby łóżek gotowych na przyjęcie pacjentów covidowych. Na pierwszej linii to jest zamiana łózek istniejących w szpitalach na łóżka covidowe i właśnie w tej chwili jesteśmy w trakcie takiej operacji. Na Mazowszu w ciągu ostatnich dwóch tygodni przekształcamy około 3000 łóżek na łóżka covidowe. Przygotowujemy je właściwie we wszystkich szpitalach warszawskich i mazowieckich. I to jest pierwsza linia. Tak jak mówię, w tej chwili mamy o 1000 łóżek więcej niż potrzeba dla obecnie chorujących. Natomiast następną linią obrony jest oczywiście myślenie o tym, że gdyby doszło do sytuacji, kiedy to też nie wystarczy, nie jesteśmy pewni, jak będzie, ale musimy być przygotowani, to są szpitale tymczasowe.

Marsz Niepodległości, jak słyszymy w tym roku może to być, "Rajd Niepodległości", bo organizatorzy zastanawiają się czy nie zrobić, czy nie wezwać warszawiaków i wszystkich innych, by przyjechali tam motocyklami i samochodami. Pan zgadzał się z Rafałem Trzaskowskim, a właściwie sanepid się zgadzał jak rozumiem, że marsz nie może się odbyć w dotychczasowej formie.

Żadnych konsultacji między nami w tej sprawie nie było, bo nie ma takiej potrzeby. Wojewoda ma, jako urzędnik państwowy, swoją rolę i w tym przypadku Marsz Niepodległości... Doszło do zakazu czy prezydent Warszawy wydał taki zakaz. Z tego, co wiem, to organizatorzy już się odwołali i to stanowisko prezydenta Warszawy zostało potwierdzone przez sąd.

Gdyby to od pana zależało, właśnie dlatego pytam. Gdyby to od pana zależało, to pan zgodziłby się na Marsz Niepodległości, czy też powiedziałby pan, że to jest niemożliwe i nie wyraża pan zgody?

Panie redaktorze, nie ma co do tego żadnej wątpliwości, że masowe demonstracje na ulicach sprzyjają transmisji wirusa. Ponieważ jesteśmy w trakcie pandemii, to trzeba to brać pod uwagę.

Sam pan powiedział, że na Mazowszu poziom zachorowań się ustabilizował, nie wzrósł. A przecież na Mazowszu były największe demonstracje.

Proszę pamiętać, że informacje o zakażonych mamy ze sporym opóźnieniem, dlatego że wirus ma kilka dni, nawet ponad tydzień na rozwijanie się w człowieku. Dopiero dowiadujemy się o tym, właśnie z takim opóźnieniem. Także nie ma żadnych wątpliwości, że choroba, która rozprzestrzenia się drogą kropelkową w takich warunkach, kiedy jest dużo ludzi obok siebie, rozprzestrzenia się szybciej. Nie ma co do tego wątpliwości i rekomendowałbym każdemu, żeby unikać takich sytuacji.

Podział Mazowsza. Kiedy ma być projekt, który podzieli Mazowsze na dwa województwa: bogatą Warszawę i biedniejszą resztę? To po pierwsze. Po drugie: czy pani zwolennikiem tego pomysłu?

Jest wiele argumentów za tym, żeby widzieć Mazowsze, który jest bardzo zróżnicowane, jako dwa obszary. Warszawę z okolicami, które są bardzo zamożne, i całą resztę, która jest mniej zamożna. Po prostu ze względów powiedziałbym głównie materialnych.

Dobrze, to wiemy. Ale kiedy będzie ten projekt?

Chodzi o to, żeby programy pomocowe trafiały tam, gdzie trzeba. A ci, którzy muszą się podzielić z innymi, dzielili się z bogactwa, a nie z biedy. I to jest jakby główny argument. Kiedy to będzie? Wojewoda mazowiecki nie ma w tej sprawie nic do powiedzenia, ponieważ w ogóle nie uczestniczę w tym procesie. Natomiast uczestniczę w dyskusji. I ta dyskusja toczy się bardzo dobrze w bardzo wielu gremiach można zabrać głos. Są argumenty za i przeciw i właśnie w tej chwili ta dyskusja właśnie ma miejsce.