Biało-Czerwone rozpoczęły rywalizację w Lidze Narodów od emocjonującego zwycięstwa nad reprezentacją Belgii. Po pięciosetowym thrillerze podopieczne Stefano Lavariniego pokonały rywalki 3:2, pokazując charakter i wolę walki mimo licznych zmian w składzie. Przed Polkami kolejne trudne wyzwania w fazie grupowej.
- Polki wygrały z Belgią 3:2 (25:20, 22:25, 25:23, 18:25, 15:13) w pierwszym meczu Ligi Narodów w Nankinie.
- Drużyna wystąpiła w mocno odmienionym składzie, z kilkoma debiutantkami.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Polskie siatkarki rozpoczęły tegoroczną edycję Ligi Narodów od zwycięstwa, choć droga do sukcesu nie była łatwa. Już w pierwszym secie Biało-Czerwone pokazały, że mimo licznych zmian w składzie potrafią grać na wysokim poziomie. Po dynamicznym starcie i prowadzeniu 4:0, Polki musiały jednak stawić czoła skutecznej grze Belgijek, które szybko doprowadziły do remisu. Kluczowe zagrania Moniki Lampkowskiej pozwoliły odzyskać przewagę, a końcówka seta należała do Polek, które wygrały 25:20.
Druga partia przyniosła więcej nerwów. Choć początek należał do Polek, rywalki odrobiły straty i przejęły inicjatywę. Mimo walki do końca, Biało-Czerwone nie zdołały utrzymać prowadzenia i przegrały 22:25.
Trzeci set to kolejny popis determinacji Polek. Mimo chwilowej przewagi Belgijek, Biało-Czerwone odrobiły straty, a błędy rywalek w końcówce pozwoliły wygrać 25:23. Czwarta partia nie ułożyła się jednak po myśli naszej drużyny - Belgijki szybko objęły prowadzenie i pewnie zwyciężyły 25:18, doprowadzając do tie-breaka.
Decydujący set dostarczył kibicom ogromnych emocji. Julia Szczurowska popisała się serią skutecznych zagrywek, a Polki zbudowały przewagę 9:5. Mimo nerwowej końcówki i ambitnej pogoni Belgijek, Biało-Czerwone zachowały zimną krew i wygrały 15:13, kończąc mecz zwycięstwem 3:2.
Tegoroczna Liga Narodów to dla polskiej reprezentacji czas dużych zmian. Po zakończeniu kariery przez Agnieszkę Korneluk i absencji Magdaleny Stysiak, trener Stefano Lavarini postawił na młode zawodniczki. W składzie znalazły się m.in. debiutantki: Oliwia Sieradzka, Maja Koput, Natalia Kercher oraz Julia Szczurowska, która już w pierwszym meczu odegrała kluczową rolę.
Lista nieobecnych jest jednak dłuższa - z różnych powodów w kadrze zabrakło także Weroniki Centki-Tietianiec, Julii Nowickiej, Joanny Lelonkiewicz, Olivii Różański oraz kontuzjowanej Aleksandry Gryki. Mimo to, młode siatkarki udowodniły, że są gotowe do walki na najwyższym poziomie.
Już w czwartek o godzinie 9:00 polskiego czasu siatkarki zmierzą się z reprezentacją Czech. W kolejnych dniach czekają je spotkania z Serbią oraz gospodyniami turnieju - Chinkami.
Następnie drużyna przeniesie się do Tajlandii, gdzie rozegra mecze z Bułgarią, Ukrainą, Holandią i Kanadą. Ostatni turniej fazy zasadniczej odbędzie się w japońskiej Osace, a rywalkami Polek będą Turcja, Stany Zjednoczone, Brazylia i Japonia.
W tym sezonie Liga Narodów rozgrywana jest według zmienionych zasad. Liczba uczestników wzrosła z 16 do 18, a każda drużyna rozegra 12 spotkań w fazie zasadniczej. Siedem najlepszych zespołów oraz gospodarz turnieju finałowego - Chiny - wystąpią w Final Eight.
Ostatnia drużyna w tabeli zostanie zdegradowana, a jej miejsce zajmie najwyżej sklasyfikowany zespół spoza tegorocznej edycji. W tym roku debiutuje Ukraina, która zastąpiła Koreę Południową.


