"Nie zamiatamy niczego pod dywan" - zapewniła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Marzena Okła-Drewnowicz, komentując sprawę 28-letniego warszawskiego radnego i lekarza z Koalicji Obywatelskiej, który w ubiegłym roku w trakcie specjalizacji miał zarobić aż 1,6 mln zł. Pełnomocniczka rządu ds. polityki senioralnej mówiła też o problemach z medalami za długi staż małżeński i bonami senioralnymi.

Dawid Kacprzyk, lekarz specjalizujący się w anestezjologii oraz radny warszawskiej dzielnicy Ursus, znalazł się w centrum medialnej burzy po ujawnieniu informacji o jego zarobkach. Z doniesień wynika, że w 2025 roku miał on otrzymać łącznie aż 1,6 miliona złotych, pracując w miejskim Szpitalu Południowym. Kwota ta budzi ogromne kontrowersje, zwłaszcza w kontekście standardowych wynagrodzeń lekarzy w trakcie specjalizacji.

W poniedziałek szef warszawskich struktur Koalicji Obywatelskiej, Marcin Kierwiński, poinformował o przyjęciu rezygnacji Dawida Kacprzyka z członkostwa w partii. Głos w tej sprawie zabrał m.in. premier Donald Tusk, mówiąc dziś, że "informacja o zarobkach sięgających prawie dwóch milionów złotych lekarzy bez specjalizacji to jest coś niepokojącego".

Na fali sprawy lekarza-milionera rząd przyjął projekt ustawy, która pozwoli śledzić wynagrodzenia lekarzy po nr PESEL i prawa wykonywania zawodu.

"Ludzie są różni"

Komentując sprawę lekarza-milionera z Koalicji Obywatelskiej, Marzena Okła-Drewnowicz zaznaczyła, że ważna jest reakcja polityczna.

Ludzie są różni. Sytuacje, które mają miejsce w zakładach pracy czy partiach politycznych, też są różne. Ważne jest to, jak my na te sytuacje reagujemy. Jeśli chodzi o tego lekarza, który jest zarazem radnym, on nie jest już członkiem Koalicji Obywatelskiej. To jest istotne, żeby umieć reagować i wyciągać konsekwencje w sytuacjach, które nie są do przyjęcia - zaznaczyła wiceprzewodnicząca Koalicji Obywatelskiej.

Ta bulwersująca sytuacja, która obiegła opinię publiczną, przede wszystkim też ma konkretny efekt w postaci przyjętego dzisiaj projektu ustawy dotyczącego możliwości zbierania informacji o wysokości zarobków - dodała. Nie zamiatamy niczego pod dywan - podkreśliła.

"Prezydent ponosi odpowiedzialność"

W Popołudniowej rozmowie w RMF FM poruszono również kwestię opóźnień w przyznaniu medali osobom, które mają duży staż małżeński. Prowadząca rozmowę Joanna Górska przypomniała, że na tego typu odznaczenia czeka 180 tys. osób. Trzeba byłoby zapytać kancelarię prezydenta, dlaczego tak się dzieje - stwierdziła Marzena Okła-Drewnowicz, która pełni funkcję pełnomocnika rządu ds. polityki senioralnej.

Myślę, że są problemy organizacyjne. Ktoś nie przewidział tego, że społeczeństwo się starzeje, że mamy coraz więcej osób starszych. Trzeba tak przeorganizować administrację publiczną, nad którą ma się pieczę, żeby była ona wydolna w danym obszarze - zaznaczyła.

To prezydent nadaje takie odznaczenia, a kancelaria prezydenta musi to wszystko przygotować. Na końcu to prezydent ponosi odpowiedzialność za opieszałość urzędników - dodała.

Co z bonem senioralnym?

Będzie nowe świadczenie dla osób po 65. roku życia - bon senioralny, o którym mówi się od miesięcy, staje się faktem. Z dotychczasowych założeń wynika, że nie będzie on świadczeniem pieniężnym wypłacanym bezpośrednio seniorom - zamiast tego ma przyjąć formę wsparcia w usługach realizowanych przez gminy. Nie dotrze on jednak do każdej gminy, nie skorzystają z niego zatem wszyscy seniorzy.

Pełnomocnik rządu ds. polityki senioralnej Marzena Okła-Drewnowicz mówiła w Popołudniowej rozmowie w RMF FM, że w wielu gminach na terenie całego kraju brakuje osób, które mogłyby fizycznie wspierać osoby starsze.

Odpowiedzialnie podchodząc do budowania systemu, żeby świadczenie, ta usługa była powszechna, musimy wykonać wzmożony wysiłek tam, gdzie w ogóle tych usług nie ma. Oznacza to, ze musimy tam znaleźć ręce do pracy - wiele osób mówi, ze wręcz to jest niemożliwe - stwierdziła.

W pełni finansujemy tę usługę, tak żeby samorząd nie musiał dokładać - powiedziała. My na ten program, na pierwsze trzy lata, planujemy miliard złotych. To nie jest jednak tak, że są trzy lata i koniec - finansowanie jest zabezpieczone na kolejne 10 lat - podkreśliła.

Opracowanie: