Prokuratura chce tymczasowego aresztowania mężczyzny, który w niedzielę w Brennej (woj. śląskie) najpierw zaatakował turystów, a potem policjantów. Dziś mężczyzna stanął przed prokuratorem i usłyszał sześć zarzutów. Grozi mu do 10 lat więzienia.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Najpoważniejsze zarzuty dotyczą napaści i znieważenia policjantów. 21-latek będzie też odpowiadał za grożenie grupie turystów oraz uszkodzenie samochodu.
Podejrzany nie przyznał się do winy, złożył jedynie krótkie wyjaśnienia.
W niedzielne popołudnie mężczyzna wygrażał 8-osobowej grupie turystów, rzucił kamieniem oraz oddał jeden strzał z wiatrówki. Powodem agresywnego zachowania miały być zaparkowane w pobliżu jego podwórka samochody.
Kiedy na miejsce przyjechali policjanci napastnik nadal był agresywny. Jednego z policjantów zaatakował młotkiem, drugiego uderzył w twarz, a trzeciego kopnął. Ostatecznie udało się go obezwładnić, choć stawiał opór.
Napastnik trafił do policyjnego aresztu.


