W Polskim Komitecie Olimpijskim narasta kryzys. Podczas ostatniego Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczego delegaci odrzucili sprawozdania zarządu, a większość domaga się zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia w celu odwołania prezesa Radosława Piesiewicza. Prezes zwrócił się do kancelarii prawnej o wydanie opinii, czy podjęte uchwały są zgodne z obowiązującym statutem PKOl i przepisami. Z kolei opozycja grozi skierowaniem sprawy do sądu.

  • Walne Zgromadzenie PKOl odrzuciło sprawozdania finansowe i merytoryczne zarządu za 2025 rok.
  • Delegaci przegłosowali wniosek o zwołanie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia, którego celem ma być odwołanie prezesa Piesiewicza.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Podczas poniedziałkowego Walnego Zgromadzenia Sprawozdawczego Polskiego Komitetu Olimpijskiego doszło do bezprecedensowej sytuacji. Delegaci zdecydowaną większością głosów odrzucili zarówno sprawozdanie finansowe, jak i merytoryczne zarządu za 2025 rok. Za odrzuceniem głosowało ponad 90 osób, za przyjęciem ponad 60, a 14 wstrzymało się od głosu.

Jeszcze bardziej jednoznaczny był wynik głosowania nad uchwałą zobowiązującą prezesa Radosława Piesiewicza do zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia. Za jej przyjęciem opowiedziało się aż 70 procent delegatów. Celem tego zgromadzenia ma być odwołanie obecnego prezesa.

Burzliwy przebieg obrad i zarzuty wobec prezesa

Obrady w Centrum Olimpijskim trwały ponad trzy godziny i przebiegały w napiętej atmosferze. Prezes Piesiewicz, mimo narastającej presji, zachowywał spokój, co spotkało się z krytyką ze strony delegatów. Przedstawiciele opozycji, w tym prezes Polskiego Związku Judo Krzysztof Wiłkomirski, zarzucali mu arogancję i brak dialogu ze środowiskiem sportowym.

Według relacji Wiłkomirskiego prezes przez większość obrad nie zabierał głosu, a na prośby o ustosunkowanie się do sytuacji odpowiadał wymijająco. To był pokaz arogancji wobec całego środowiska sportowego - powiedział Wiłkomirski.

Spór o statut i terminy

Po zakończeniu obrad prezes Piesiewicz poinformował, że zlecił kancelarii prawnej wydanie opinii dotyczącej zgodności podjętych uchwał ze statutem PKOl i obowiązującymi przepisami. Tłumaczył, że nie może zwołać Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia wcześniej niż w kwietniu, zgodnie z zapisami statutu. Opozycja jednak twierdzi, że prezes miał obowiązek podać termin zgromadzenia w ciągu dziewięciu dni od złożenia wniosku, a do tej pory tego nie zrobił.

Rzeczniczka PKOl Katarzyna Kochaniak-Roman podkreśliła, że dotąd nie wpłynęła żadna opinia prawna strony opozycyjnej, która potwierdzałaby zasadność zwołania Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia. Według niej, zwołanie takiego zgromadzenia w obecnych warunkach byłoby złamaniem statutu.

Afera sponsorka i presja środowiska sportowego

Kryzys w PKOl narasta od kilku miesięcy. Bezpośrednim impulsem do działań opozycji było spotkanie zorganizowane przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego, podczas którego przedstawiciele 52 związków sportowych podpisali oświadczenie wzywające prezesa Piesiewicza do dymisji.

Spotkanie to było reakcją na aferę ze sponsorem generalnym PKOl - giełdą kryptowalut Zondacrypto. Zawodnicy, którzy mieli otrzymać nagrody w tokenach, nie mogli ich spieniężyć po upadku giełdy. Ostatecznie środki zostały zabezpieczone przez innego sponsora i trafiły na konta sportowców oraz trenerów.

Nie był to pierwszy apel o dymisję prezesa. Już jesienią 2024 roku pojawił się list podpisany przez przedstawicieli środowiska sportowego, domagający się odejścia Piesiewicza. Mimo to prezes konsekwentnie odmawia rezygnacji i zapowiada start w kolejnych wyborach.

Możliwy finał w sądzie

Opozycja nie wyklucza skierowania sprawy do sądu, jeśli prezes PKOl nie zrealizuje uchwały o zwołaniu Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia. Według ekspertów prawa sportowego procedura odwołania prezesa PKOl w trakcie kadencji jest skomplikowana i niejednoznaczna. Gdyby jednak doszło do odwołania, do końca kadencji, czyli do kwietnia 2027 roku, obowiązki prezesa przejąłby jeden z wiceprezesów.