Zaskakujące skalą zwycięstwo TISZA na Węgrzech skomentował w Popołudniowej rozmowie w RMF FM Szymon Szynkowski vel Sęk, poseł PiS i były minister ds. europejskich. Dyplomata przyznał, że był zdziwiony przewagą, jaką TISZA Petera Magyara uzyskała nad Fideszem. Ocenił również, dlaczego tak się stało, jakie błędy popełnił Orban i dlaczego jego porażka nie musi być złym znakiem dla prawicy w Europie.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W niedzielnych wyborach parlamentarnych na Węgrzech TISZA zdecydowanie pokonała Fidesz. Według niemal 99 proc. przeliczonych głosów ugrupowanie Petera Magyara może liczyć na 138 mandatów w 199-miejscowym parlamencie Węgier. Z kolei Koalicja Fidesz-KDNP pod przewodnictwem dotychczasowego premiera Viktora Orbana otrzymała 55 mandatów. Do parlamentu wejdzie też skrajnie prawicowa partia Mi Hazank, która może liczyć na sześć miejsc.
Spodziewałem się, że Viktor Orban może przegrać. Skala zwycięstwa Magyara jednak zaskakuje, myślę, że nie tylko mnie - ocenił vel Sęk.
Trzeba uszanować taki wybór Węgier. Jest to wybór jednoznaczny, pokazujący, że po 16 latach rządów Viktora Orbana nastąpiło zmęczenie. Węgrzy zagłosowali za zmianą - podsumował gość Popołudniowej rozmowy w RMF FM.
Lider dotąd opozycyjnej partii TISZA zapowiedział, że pierwszą stolicą, którą odwiedzi po wyborach w ramach podróży dyplomatycznej, będzie Warszawa. W Polsce i w Europie wiele środowisk politycznych liczy na odwilż w relacjach z Budapesztem.
To dobrze, że Peter Magyar odwiedzi Warszawę. Liczę na to, że Donald Tusk wykorzysta swoje dobre relacje z nim. Już nie będzie mógł mówić, że Grupa Wyszehradzka nie działa "bo Węgry" - zaznaczył vel Sęk, dodając, że liczy na "rewitalizację" V4.
Grupa Wyszehradzka, znana również jako V4, to regionalne ugrupowanie polityczne i kulturalne, które obejmuje cztery państwa Europy Środkowej: Polskę, Czechy, Słowację i Węgry. V4 pozostaje ważnym forum współpracy regionalnej, które dąży do wspólnego rozwiązywania problemów i promowania interesów swoich członków na arenie międzynarodowej. W ostatnich latach, ze względu na rozbieżne polityki zagraniczne Warszawy i Budapesztu, prace w ramach formatu nie były szczególnie efektywne.
Na pytanie, czy dojście do władzy Petera Magyara, otworzy nowy rozdział w relacjach dwustronnych z Polską, vel Sęk stwierdził, że jest to możliwe, choć obawia się, że współpraca może skupić się na pomysłach - jego zdaniem - szkodzących Unii Europejskiej, jak: otwarta polityka migracyjna, czy zielona energia.
Porażka Orbana może osłabić europejską prawicę - przyznał gość rozmowy, dodając jednak, że będzie to osłabienie czasowe. Vel Sęk dostrzega jednak pozytywne aspekty sytuacji na Węgrzech. Jego zdaniem, przegrana Fideszu jest "sygnałem, że nie ma w Europie miejsca na prorosyjską prawicę". Orban popełnił błąd - skwitował polityk. Według byłego ministra, polityka wschodnia Węgier od dawna budziła kontrowersje, a on sam apelował o kontestowanie działań Budapesztu wobec Moskwy i dokonywanie niezbędnych korekt.
Zwrócił także uwagę na to, że Orban przegrał na prorosyjskości głosy części swoich wyborców. Wyborcy Fideszu zwracali uwagę, na to, że nie zajmuje się obywatelami Węgier tylko polityką zagraniczną i to w kontrowersyjnym wydaniu - ocenił.
Czy wiktoria Magyara może stanowić inspirację dla Mateusza Morawieckiego, który sygnalizuje ostatnio chęć coraz większej samodzielności politycznej? Przypomnijmy, że Magyar kiedyś współpracował blisko z Viktorem Orbanem, by potem założyć nową partię i ostatecznie pokonać swojego mentora w politycznej walce.
Vel Sęk uważa, że Morawiecki "nie ma takich planów". Zaprzeczam, by założenie stowarzyszenia miałoby być wstępem do powstania nowej partii - powiedział gość Grzegorza Sroczyńskiego.
Vel Sęk wyraził przekonanie, że ściganie Zbigniewa Ziobry i Marcina Romanowskiego (obaj politycy są objęci azylem na Węgrzech, choć Peter Magyar sugeruje, że uchyli tę decyzję) przez służby, jest formą zemsty politycznej obecnej ekipy rządzącej. Gość RMF FM ocenił, że ani Ziobro, ani Romanowski nie mogą obecnie liczyć w Polsce na uczciwy proces.
Dodał jednak: Uważam, że z podniesioną przyłbicą trzeba stanąć i bronić swoich przekonań, nawet w nierównych warunkach.
Vel Sęka pytano również o kolejną odsłonę konfliktu między marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym i ambasadorem USA Tomem Rose'em.
Czarzasty w wywiadzie dla "Financial Times" nazwał Donalda Trumpa "liderem chaosu". Rose ostro skomentował słowa polskiego polityka, określając go na platformie X jako "zagrożenie" dla kraju.
Vel Sęk jako wytrawny dyplomata unikał długo odpowiedzi na pytanie o scysję. W końcu jednak stwierdził: Generalnie uważam, że dyplomaci i ambasadorowie powinni minimalizować swoją działalność w mediach społecznościowych.
Jeśli nie chcesz, aby umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF, subskrybuj nasz kanał na YouTube


