Wielkie emocje, niespodziewane zwroty akcji i łzy rozczarowania – tak w skrócie można opisać wydarzenia na rzymskich kortach Foro Italico. Liderka światowego rankingu, Aryna Sabalenka, po zaciętym, ponad dwugodzinnym pojedynku musiała uznać wyższość Sorane Cirstei. 36-letnia Rumunka, rozstawiona z numerem 26, pokonała Białorusinkę 2:6, 6:3, 7:5 i awansowała do 1/8 finału prestiżowego turnieju WTA 1000 w Rzymie.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Od dominacji do dramatycznego zwrotu

Spotkanie rozpoczęło się zgodnie z przewidywaniami ekspertów i kibiców. Aryna Sabalenka, która w tym sezonie prezentuje niemal perfekcyjną formę, pewnie wygrała pierwszego seta 6:2. Dwukrotnie przełamała serwis rywalki, pokazując siłę i precyzję, z których słynie. Wydawało się, że Białorusinka kontroluje wydarzenia na korcie i pewnie zmierza po awans do kolejnej rundy.

Jednak od drugiego seta obraz gry diametralnie się zmienił. Własny serwis przestał być atutem zarówno Sabalenki, jak i Cirstei. Kibice zgromadzeni na trybunach oraz miliony widzów przed telewizorami byli świadkami aż dziesięciu przełamań w dwóch ostatnich partiach. Rumunka, mimo że w drugim secie musiała odrabiać straty, wykazała się ogromną determinacją i skutecznością, wygrywając go 6:3.

Decydujący set to prawdziwy tenisowy thriller. Cirstea prowadziła już 5:4 i serwowała na zwycięstwo, jednak wtedy Sabalenka pokazała charakter, przełamując rywalkę. Ostatnie dwa gemy należały jednak do doświadczonej Rumunki, która zachowała zimną krew i wykorzystała słabszy moment liderki rankingu.

Kontuzja Sabalenki - czy to początek poważniejszych problemów?

Podczas trzeciego seta Białorusinka musiała skorzystać z pomocy medycznej. Liderka światowej listy zmagała się z bólem biodra, co z pewnością wpłynęło na jej dyspozycję w kluczowych momentach spotkania. Choć Sabalenka walczyła do końca, nie była w stanie powstrzymać rozpędzonej Cirstei.

To już kolejny turniej na kortach ziemnych, w którym Sabalenka nie spełnia pokładanych w niej nadziei. Po rozczarowującym ćwierćfinale w Madrycie, gdzie uległa Amerykance Hailey Baptiste, teraz przyszła porażka w Rzymie - jednym z nielicznych prestiżowych turniejów, którego Białorusinka jeszcze nie wygrała.

Początek roku był dla Aryny Sabalenki niemal wymarzony. Finał Australian Open, triumfy w Brisbane, Indian Wells i Miami - te wyniki potwierdziły jej dominację na twardych nawierzchniach. Jednak przejście na mączkę okazało się znacznie trudniejsze. Włoska ziemia ponownie okazała się nieprzyjazna dla liderki rankingu, która w 2024 roku musiała uznać wyższość Igi Świątek w rzymskim finale. Teraz Sabalenka żegna się z turniejem już w trzeciej rundzie.

Cirstea w 1/8 finału zmierzy się z Czeszką Lindą Noskovą.

W turnieju pozostała już tylko jedna Polka - Iga Świątek. Raszynianka, która triumfowała w Rzymie w latach 2021, 2022 i 2024, w niedzielę wieczorem zmierzy się z Włoszką Elisabettą Cocciaretto. Pozostałe reprezentantki Polski, Magdalena Fręch i Magda Linette, zakończyły udział w turnieju już na etapie pierwszej rundy.