9 maja 1987 roku, w Lesie Kabackim pod Warszawą doszło do największej katastrofy w dziejach polskiego lotnictwa cywilnego. Samolot Ił-62M „Tadeusz Kościuszko” rozbił się podczas próby awaryjnego lądowania, grzebiąc wśród wraku wszystkie 183 osoby znajdujące się na pokładzie. To wydarzenie na zawsze zapisało się w historii Polski jako symbol dramatu, błędów technicznych i odwagi załogi.

  • 9 maja 1987 roku samolot Ił-62M "Tadeusz Kościuszko" PLL LOT wystartował z Warszawy do Nowego Jorku, ale już po 22 minutach doszło do awarii silnika nad Grudziądzem.
  • Awaria spowodowała pożar na pokładzie i serię kolejnych problemów technicznych, w tym utratę drugiego silnika i awarię podwozia, co doprowadziło do katastrofy w Lesie Kabackim niedaleko Warszawy.
  • Wszystkie 183 osoby na pokładzie zginęły, a ostatnie słowa zarejestrowane przez czarną skrzynkę - "Do widzenia! Cześć! Giniemy!" - stały się symbolem tragedii.
  • Chcesz poznać szczegóły dramatycznych momentów i kulisy największej katastrofy lotniczej w Polsce? Sprawdź cały artykuł!


Największa katastrofa lotnicza w Polsce - tragedia "Kościuszki" w Lesie Kabackim

9 maja 1987 roku z warszawskiego lotniska Okęcie wystartował samolot Ił-62M "Tadeusz Kościuszko", obsługiwany przez Polskie Linie Lotnicze LOT. Na pokładzie znajdowało się 172 pasażerów i 11 członków załogi. Maszyna miała wykonać rejs do Nowego Jorku. Kapitanem był doświadczony pilot Zygmunt Pawlaczyk, mający za sobą ponad trzy dekady służby w cywilnym lotnictwie.

Nic nie zapowiadało dramatu, który miał się rozegrać w ciągu najbliższej godziny. Jednak już po 22 minutach od startu, kiedy samolot znajdował się nad Grudziądzem, doszło do awarii jednego z czterech silników. Na pokładzie wybuchł pożar, a załoga podjęła decyzję o powrocie do Warszawy. Rozważano także awaryjne lądowanie na lotnisku wojskowym w Modlinie, ale ostatecznie wybrano Okęcie, które mogło najszybciej zapewnić pomoc służb ratowniczych.

Awaria silnika okazała się początkiem serii katastrofalnych wydarzeń. Instalacja elektryczna odpowiedzialna za zrzut paliwa przestała działać, co uniemożliwiło szybkie pozbycie się ogromnych zapasów paliwa i dodatkowo obciążało pracujące silniki. Wkrótce przestał działać drugi silnik. Samolot zaczął gwałtownie tracić wysokość.

W okolicach Józefosławia odpadły od maszyny fragmenty, które spadły na ziemię i spowodowały pożary. O godzinie 11:08 załoga otrzymała sygnał awarii systemu wysuwania podwozia. Świadkowie z ziemi widzieli, jak płomienie ogarniały kabinę i luk bagażowy samolotu. Piloci walczyli do końca, aby utrzymać kontrolę nad maszyną.

Katastrofa lotnicza w Lesie Kabackim: Ostatnie chwile i dramatyczny finał

O godzinie 11:12, zaledwie 10 kilometrów od pasa startowego Okęcia, samolot ściął wierzchołki drzew Lasu Kabackiego i rozbił się. Wszystkie osoby na pokładzie zginęły na miejscu. Ostatnie słowa zarejestrowane przez czarną skrzynkę brzmiały: "Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy!" - te przejmujące zdania na zawsze zapisały się w historii polskiego lotnictwa.

Na miejsce tragedii natychmiast przybyli okoliczni mieszkańcy, a po kilku minutach teren został otoczony przez wojsko i funkcjonariuszy ZOMO. Widok był przerażający - fragmenty wraku i ciała ofiar rozrzucone były w promieniu kilkuset metrów. Większość szczątków przewieziono do Zakładu Medycyny Sądowej w Warszawie. Żadne z ciał nie zostało znalezione w całości, a rodzinom ofiar umożliwiono identyfikację bliskich w specjalnie przygotowanym namiocie na Cmentarzu Północnym.

Wśród odnalezionych przedmiotów szczególną uwagę zwrócił egzemplarz Biblii z zapisem jednej z pasażerek: "Dn. 9.05.1987 r. Awaria w samolocie co będzie Boże Halina Domeracka 02-647 Warszawa ul. R. Tagore...".

Przyczyny katastrofy Iła-62 w Lesie Kabackim: błąd konstrukcyjny i dramatyczny pech

Śledztwo wykazało, że bezpośrednią przyczyną katastrofy była "awaria łożyska podpory pośredniej wału silnika". Zatarcie łożyska spowodowało pęknięcie wału, co doprowadziło do rozpadnięcia się turbiny. Fragmenty wirnika przebiły tylną część kadłuba, uszkodziły sąsiedni silnik i systemy sterowania. Eksperci podkreślali, że konstrukcja Iła-62M była podatna na kaskadowe awarie.

Strona radziecka przez długi czas odmawiała przyjęcia ustaleń komisji, wskazując na rzekome błędy pilotów. Jednak ostatecznie, po wielomiesięcznych negocjacjach, oficjalnie uznano ustalenia polskiej komisji.

Po katastrofie "Kościuszki" Prokuratura Wojewódzka w Warszawie umorzyła śledztwo wobec niestwierdzenia przestępstwa. Wadliwe Iły-62M zostały stopniowo wycofane z eksploatacji do końca 1991 roku. Rok wcześniej doszło do kolejnej poważnej awarii silnika w jednym z tych samolotów podczas lotu do Toronto - maszyna wróciła do Polski na trzech silnikach. Władze PRL podjęły decyzję o zakupie wyłącznie zachodnich samolotów dla PLL LOT.

Pamięć o tragedii w Lesie Kabackim jest wciąż żywa. Jedna z ulic warszawskiego Ursynowa nosi dziś imię kapitana Zygmunta Pawlaczyka, który do końca walczył o życie pasażerów.