Ostatni mecz na Camp Nou był dla Roberta Lewandowskiego wyjątkowo wzruszający. Polak w opasce kapitana pożegnał się ze stadionem FC Barcelona. "Duma Katalonii" wygrała z Betisem Sevilla 3:1, a kibice nie szczędzili gardeł, by podziękować napastnikowi za to, co wniósł do zespołu. Nic dziwnego, że przy zejściu z boiska w oczach Lewandowskiego pojawiły się łzy.

  • Bądź na bieżąco! Jeszcze więcej informacji znajdziesz na stornie głównej RMF24.pl

Polski piłkarz w sobotę ogłosił, że po sezonie opuści Barcelonę. Trener Hansi Flick powierzył więc Polakowi na niedzielny mecz opaskę kapitana. Zasługuje na to, aby wszyscy fani mogli go pożegnać - powiedział szkoleniowiec.  Kibice - w tym liczna grupa rodaków - przygotowali wyjątkową atmosferę. Większość założyła koszulki z "dziewiątką" na plecach, nie brakowało chóralnych śpiewów i okrzyków na cześć byłego zawodnika Lecha Poznań, Borussii Dortmund i Bayernu Monachium.

Także klubowe witryny internetowe podgrzewały atmosferę, m.in. pokazując przyjazd Polaka na stadion, wejście do szatni, wybiegnięcie na rozgrzewkę i wreszcie wyprowadzenie kolegów na boisko w roli kapitana. 

Zapomniał o opasce

Pięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Lewandowski opuścił boisko. Schodził przy owacji kibiców, z prezesem klubu Joanem Laportą na czele, i ze łzami w oczach. Poruszony był na tyle, że zapomniał... oddać opaski kapitana.

Po końcowym gwizdku Polak ponownie pojawił się na murawie Camp Nou. Najpierw część kolegów z drużyny zaczęła go podrzucać, a po chwili obok niego pojawili się najbliżsi - żona Anna i obie córki. Laporta wręczył mu pamiątkową statuetkę z klubowym herbem.

"Jeden z naszych, na zawsze" - skomentował klub w internecie.

"Jestem dumny z tego, co tutaj zrobiłem"

Lewandowski podziękował kibicom za przybycie na stadion "w emocjonującym, ale i trudnym dla niego momencie". Wspominał pierwsze chwile w Barcelonie i ciepłe przyjęcie fanów.

Od pierwszego dnia czułem się jak w domu. Nigdy nie zapomnę, jak śpiewaliście moje nazwisko - powiedział.

Podziękował również kolegom z drużyny, trenerom i wszystkim pracownikom klubu.

To był wielki zaszczyt grać dla tego klubu. Przeżyliśmy tutaj wielkie momenty przez cztery lata. Jestem dumny z tego, co tutaj zrobiłem i co zrobiliśmy razem - podkreślił.

Zawsze będę miał Barcelonę w swoim sercu. Bardzo wam dziękuję, kibice. Niech żyje "Barca", niech żyje Katalonia - podsumował.

Polak gola nie zdobył, pierwsze skrzypce grał Brazylijczyk Raphinha, który dwukrotnie trafił do siatki rywali. Lewandowski ma jednak stałe miejsce historii Spotify Camp Nou, gdyż był pierwszym piłkarzem, który 22 listopada 2025 uzyskał gola na modernizowanym przez dwa i pół roku obiekcie.

Wojciech Szczęsny był w niedzielę rezerwowym bramkarzem.

Cztery lata sukcesów i rekordów

Lewandowski, który w sierpniu skończy 38 lat, w sobotę ogłosił, że po sezonie odejdzie z Barcelony.

"Po czterech latach pełnych wyzwań i ciężkiej pracy czas na zmiany. Odchodzę z poczuciem, że zadanie zostało wykonane. Trzy tytuły mistrzowskie w cztery sezony. Nigdy nie zapomnę, jaką miłością obdarzyli mnie kibice od pierwszych dni. Katalonia to moje miejsce na ziemi" - przekazał na Instagramie.

W obecnym sezonie strzelił w La Liga 13 goli, ale odgrywał coraz mniejszą rolę w zespole. Rozegrał dotychczas 30 meczów, a w niedzielę po raz 16. znalazł się w wyjściowym składzie. Zdarzały się spotkania, które w całości oglądał w roli rezerwowego, a kilka opuścił z powodu kontuzji.

Lewandowski broni barw "Dumy Katalonii" od lipca 2022 roku. W ciągu czterech sezonów zdobył trzykrotnie mistrzostwo Hiszpanii (2023, 2025, 2026), raz Puchar (Króla) Hiszpanii (2025) i trzykrotnie Superpuchar Hiszpanii. Niedzielny mecz był 192. występem w koszulce Barcelony, do tej pory zdobył 119 goli, co daje mu 14. miejsce na klubowej liście strzelców wszech czasów.

Nie wiadomo jeszcze, gdzie będzie występował w przyszłym sezonie. Wiele wskazuje, że opuści Europę biorąc kierunek na Arabię Saudyjską lub Stany Zjednoczone.

Pewna od tygodnia mistrzostwa kraju Barcelona prowadzi w tabeli z dorobkiem 94 punktów. Drugi Real Madryt (1:0 z Sevillą) ma 11 pkt mniej.

Za tydzień Lewandowski na dobre pożegna się z "Barcą", którą czeka ostatni mecz sezonu, na wyjeździe z Valencią.