Choć piłkarze Rakowa Częstochowa prowadzili od 60. minuty meczu 1/8 finału Ligi Konferencji z pogromcą Jagielloni Białystok, AC Fiorentiną, to z Włoszech wracają na tarczy. Gospodarze szybko wyrównali, by w doliczonym czasie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Sprawa awansu do ćwierćfinału rozgrywek, która rozstrzygnie się 19 marca w Sosnowcu, wciąż jednak pozostaje otwarta.
- Bądź na bieżąco. Więcej aktualnych wiadomości sportowych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Włoski zespół "przebił" się do tej fazy rozgrywek przez baraże, w których wyeliminował Jagiellonię Białystok (3:0 na wyjeździe, 2:4 po dogrywce u siebie).
Raków zajął drugą lokatę w fazie zasadniczej Ligi Konferencji i do 1/8 finału awansował bezpośrednio. Częstochowian prowadził wtedy Marek Papszun, ale w grudniu przeniósł się do broniącej się przed spadkiem Legii Warszawa. Jego miejsce zajął Łukasz Tomczyk. Poprzednio pracował z powodzeniem w Polonii Bytom, którą wprowadził w 2025 roku do 1. ligi.
W ostatniej kolejce ekstraklasy "Medaliki" wygrały w Częstochowie z Pogonią Szczecin 2:0 i zajmują czwarte miejsce w tabeli, a Fiorentina - też na własnym stadionie - bezbramkowo zremisowała z Parmą. Drużyna trenera Paolo Vanoliego jest 17. w Serie A (na 20 zespołów).
Ponieważ gospodarzom nie wiedzie się w tym sezonie najlepiej w Serie A, miejscowi kibice nie ukrywali, że dla nich i dla klubu priorytetem jest utrzymanie się we włoskiej ekstraklasie. W wyjściowej jedenastce Fiorentiny znalazło się w czwartkowy wieczór jedynie pięciu graczy rozpoczynających starcia ligowe.
Piłkarzy wicemistrza Polski powitała we Florencji deszczowa pogoda i niezbyt wysoka temperatura, ale podczas spotkania aura była już sprzyjająca, a boisko - świetnie przygotowane.
Do Toskanii wybrała się ok. 300-osobowa grupa sympatyków Rakowa. W klubowym sklepie gospodarzy mogli się zaopatrzyć w dedykowany tej rywalizacji okazjonalny szalik w barwach obu klubów. Większość na stadion dotarła z jednego z miejskich placów - gdzie wyznaczona była zbiórka - czterema miejskimi autobusami, udostępnionymi przez lokalny samorząd. Na zajmowanej przez przyjezdnych trybunie wisiał już przed pierwszym gwizdkiem transparent o treści "Forza Raków", fani domagali się od swoich graczy zwycięstwa, a na początku spotkania zaprezentowali mały "pokaz pirotechniczny".
Włosi chyba najbardziej obawiali się napastnika rywali Jonatana Brauta Brunesa, bowiem jego sylwetkę na klubowej stronie internetowej zatytułowano: "Niebezpieczny człowiek Rakowa", a na boisku norweski napastnik był pieczołowicie pilnowany.
Pucharowe spotkanie nie przyciągnęło tłumów na trybuny otwartego w 1931 roku - i przebudowywanego obecnie - Stadio Artemio Franchi. Choć rywalizację obserwowało ok. 8 tys. widzów, to gospodarze nie mogli narzekać na brak dopingu.
Początek należał do ekipy trenera Tomczyka. Płaski strzał Tomasza Pieńko z boku pola karnego obronił golkiper rywali, a uderzenie Ivi Lopeza z rzutu wolnego było niecelne. Później do głosu doszli przeciwnicy, grający wysokim pressingiem i atakiem pozycyjnym.Po dośrodkowaniu Jacopo Fazziniego sprytnie uderzył Robin Gosens, a Oliwier Zych w ostatniej chwili wybił piłkę, zmierzającą w "okienko" jego bramki.
Kolejną akcję Fiorentiny znów skończył Gosens, tym razem głową, i znów na miejscu był częstochowski bramkarz. Najlepszą okazję do "otworzenia" wyniku zmarnował w 28. minucie Fazzini - "huknął" z kilku metrów ponad poprzeczką. Tuż przed przerwą spróbował jeszcze zaskoczyć Zycha zza pola karnego.
Drużyna trenera Tomczyka starała się - bezskutecznie - przedostać w okolice pola karnego przeciwnika szybszymi akcjami z mniejszą liczbą podań.
Po zmianie stron tuż obok słupka bramki Częstochowian posłał piłkę głową Cher Ndour, dając w ten sposób sygnał do ponownego natarcia Fiorentiny. Wicemistrzowie Polski zostali zmuszeni do obrony i... objęli prowadzenie. Po zgraniu głową Patryka Makucha sam na sam z Oliverem Christensenem znalazł się Brunes i nie dał szans bramkarzowi.
Odpowiedź zespołu trenera Vanoliego była błyskawiczna, bo "strzał życia" zza pola karnego oddał Ndour, trafiając tuż przy słupku. Ostatnie pół godziny gry należało zdecydowanie do nacierających gospodarzy. Po błędzie Bogdana Racovitana "oko w oko" z Zychem był Roberto Piccoli i piłka odbiła się od poprzeczki. Chwilę potem ten sam zawodnik z bliska spudłował.
Losy spotkania rozstrzygnięte zostały w doliczonym czasie gry. Za zagranie ręką Michaela Ameyawa sędzia podyktował rzut karny dla Florentiny, pewnie wykorzystany przez rezerwowego Alberta Gundmundssona.
W przypadku wyeliminowania Fiorentiny, Raków trafi w ćwierćfinale na lepszego z pary Crystal Palace - AEK Larnaka. Zespół z Florencji jest m.in. dwukrotnym finalistą Ligi Konferencji, choć oba mecze o trofeum przegrał. W 2023 roku z West Ham United, a rok później z Olympiakosem Pireus. W ubiegłym roku dotarł do półfinału.
W ostatnich latach włoska ekipa rozegrała cztery spotkania z Lechem: w sezonie 2015/16 w fazie grupowej Ligi Europy (poznański zespół przegrał u siebie 0:2, ale wygrał na wyjeździe 2:1) oraz w ćwierćfinale Ligi Konferencji w edycji 2022/23 (wygrana gości w Poznaniu 4:1, zwycięstwo "Kolejorza" we Włoszech 3:2).
Ostatnim polskim zespołem, który w dwumeczu wyeliminował włoskiego rywala - Parmę - była Wisła Kraków, dziś grająca na zapleczu ekstraklasy. Dokonała tego w 2. rundzie Pucharu UEFA w listopadzie 2002 roku.
ACF Fiorentina - Raków Częstochowa 2:1 (0:0).
Bramki: 0:1 Jonatan Braut Brunes (60), 1:1 Cher Ndour (62), 2:1 Albert Gundmudsson (90+3, rzut karny).
Żółte kartki: Fiorentina - Luca Ranieri, Fabiano Parisi, Nicolo Fagioli; Raków - Karol Struski, Fran Tudor, Oliwier Zych.
Sędzia: Georgi Kabakow (Bułgaria).
Fiorentina: Oliver Christensen - Niccolo Fortini (68. Dodo), Pietro Comuzzo, Luca Ranieri, Robin Gosens (58. Jack Harrison) - Giovanni Fabbian, Rolando Mandragora (82 Nicolo Fagioli), Cher Ndour - Fabiano Parisi, Roberto Piccoli (82. Riccardo Braschi), Jacopo Fazzini (58. Albert Gundmundsson).
Raków: Oliwier Zych - Fran Tudor, Bogdan Racovitan, Stratos Svarnas - Michael Ameyaw, Karol Struski (70. Marko Bulat), Oskar Repka, Tomasz Pieńko (59. Zoran Arsenić) - Patryk Makuch, Jonatan Braut Brunes (79. Leonardo Rocha), Ivi Lopez (59. Lamine Diaby-Fatiga).


