Biało-Czerwoni przegrywają w Sztokholmie ze Szwecją 2:3 i to drużyna "Trzech Koron" zagra na mundialu w USA, Kanadzie i Meksyku. Bramkę na wagę awansu reprezentacji Szwecji strzelił Viktor Gyokeres w 88. minucie gry. Polacy dwukrotnie wracali do meczu, za sprawą trafień Nicoli Zalewskiego i Karola Świderskiego, ale to gospodarze zadali decydujący cios.
- Po więcej aktualnych informacji sportowych z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl
To był drugi z rzędu finał barażowy o mundial Polski ze Szwecją. W marcu 2022 roku w Chorzowie gospodarze zwyciężyli 2:0. Drugi raz taka sztuka się nie udała.
Po raz kolejny okazało się, że wyjazdowe mecze ze Szwecją to zmora polskiego futbolu. Po raz ostatni biało-czerwoni wygrali z tym rywalem na jego terenie w 1930 roku.
W czwartkowych półfinałach "ścieżki barażowej" Polska pokonała w Warszawie Albanię 2:1, natomiast Szwecja wygrała w Walencji z występującą tam w roli gospodarza Ukrainą 3:1, po trzech golach Viktora Gyokeresa.
Reprezentację "Trzech Koron", która nie odniosła żadnego zwycięstwa w grupie eliminacyjnej, a w barażach grała dzięki Lidze Narodów, prowadzi od jesieni 2025 roku Graham Potter.
We wtorkowy wieczór Anglik nie mógł skorzystać z kilku ważnych zawodników, kontuzje leczą m.in. Alexander Isak, Dejan Kulusevski oraz Isak Hien, który doznał urazu w półfinale z Ukrainą.
Trener Urban nie miał takich zmartwień, wszyscy piłkarze - nie licząc kontuzjowanego już wcześniej bramkarza Łukasza Skorupskiego - byli do jego dyspozycji. Na dodatek po pauzie za żółte kartki do składu wrócił Nicola Zalewski. Oprócz niego, w porównaniu z nieobecnymi w meczu z Albanią, Urban dał od początku szansę obrońcy Widzewa Łódź Przemysławowi Wiśniewskiemu. Natomiast w ataku, obok rozgrywającego 165. mecz w reprezentacji Roberta Lewandowskiego, wystąpił Karol Świderski, który w czwartkowym spotkaniu w Warszawie wszedł w trakcie drugiej połowy.
Biało-Czerwoni od początku barażowego finału ruszyli do ataków, mieli przewagę w posiadaniu piłki, ale pierwsi z gola cieszyli się Szwedzi. W 19. minucie po składnej akcji i efektowym zagraniu Yasina Ayariego mocnym strzałem pod poprzeczkę popisał się Anthony Elanga.


