Dziecko zdrowe, radosne, pewne siebie i dobrze funkcjonujące w grupie rówieśniczej. Chyba każdy rodzic marzy o tym, żeby taka była jego pociecha. Zmiana cywilizacyjna i chroniczny brak czasu niejednokrotnie stają się niestety sporym utrudnieniem w osiągnięciu tego celu. Czy tenis może pomóc zdobyć super moc dorastania?

Akcja Dzieciaki do Rakiet organizowana przez Bank BGŻ BNP Paribas pod patronatem Polskiego Związku Tenisowego przełamuje stereotyp tenisa jako dyscypliny niedostępnej, dla wybranych. /Karolina Zajączkowska /materiały promocyjne

Do prawidłowego rozwoju dziecka niezbędny jest ruch. Regularna aktywność fizyczna pozwala na zdobycie super mocy dorastania. Liczne badania o międzynarodowym zasięgu pokazują, że dzieci, które wypełniają minimum dziennego zapotrzebowania określonego przez Światową Organizację Zdrowia, są nie tylko zdrowsze, ale lepiej się uczą, łatwiej nawiązują relacje społeczne i lepiej komunikują się zarówno z dorosłymi jak i z rówieśnikami.

Wreszcie kształtuje się u dzieci coś, co naukowy nazywają physical literacy. To trudne do przetłumaczenia pojęcie odnosi się do  podstawowych kompetencji ciała - zdolności, pewności siebie i motywacji do tego, by żyć aktywnie.

Możemy tu mówić cudownym perpetuum mobile chęci. Dziecko aktywne lepiej czuje się samo ze sobą, bo osiąga lepsze wyniki w nauce i widzi pozytywny wpływ ruchu na ciało. Skoro samoocena wzrasta, poprawiają się też relacje społeczne. Dzieci, które regularnie podejmują aktywność fizyczną, lepiej zarządzają czasem i łatwiej radzą sobie ze stresem.

Idealna rzeczywistość vs. rzeczywistość

Niestety do świata idealnego jest nam niezwykle daleko. Dzieci i młodzież powinny być aktywne przez minimum godzinę dziennie. Taką normę ustaliła Światowa Organizacja Zdrowia. Niestety skok cywilizacyjny i nieznośna powszechność coraz bardziej zaawansowanej technologii sprawiła, że rzadko które dziecko wypełnia tę normę. W Polsce, w grupie wiekowej 11-15 jest to co czwarte dziecko!

Problem nie dotyczy jednak tylko szkół podstawowych, ponieważ zaczyna się on już w przedszkolach. Badania lokalne pokazują, że 2/3 dzieci w tym wieku spędza przed telewizorem minimum dwie godziny dziennie. Taka forma spędzania czasu ma naukowo udowodniony, negatywny wpływ na stan psychiczny i stan fizyczny dziecka. Niestety nie da się tego zrekompensować w jakikolwiek sposób. Trzeba tego po prostu unikać.

Dodajmy do tego komputer i smartfon, a zrobi się jeszcze mniej przyjemnie.  Dzieci ogólnie siedzą, a im są starsze, siedzą jeszcze więcej. Szczególnie kiedy przychodzi weekend. Ponad 44 procent przed ekranem telewizora spędza w dniach wolnych od szkoły przeszło 4 godziny!

Jest źle, bo siedzą, biernie się wpatrują, a na dodatek jedzą niezdrowo. Ich sprawność fizyczna spadła znacznie od 1989 roku. Gdyby wystawić do zawodów średniaka z naszych czasów i jego rówieśnika sprzed prawie trzech dekad, nasz reprezentant zostałby daleko w tyle. Trudno się dziwić, kiedy dziś 17 procent dzieci w wieku szkolnym jest otyłe.

Błędne koło niechęci

Dzieci przyciągnięte magnetyczną mocą ekranów wpadają w błędne koło braku motywacji, braku energii. Pytane o bariery, które nie pozwalają im podjąć aktywność fizyczną mówią - nie mamy czasu (42 procent respondentów), nie mamy siły (prawie 47 procent), nie mamy wzorców i wsparcia w tym temacie (prawie 42 procent). Młodzi deklarują też, że brakuje im silnej woli i umiejętności. Często wskazują też, że dostępne im formy aktywności fizycznej są nieatrakcyjne, nudne.

Swoje trzy grosze dokładają też rodzice, którzy po pierwsze nie są aktywni fizycznie, a po drugie ręka im nie zadrży, kiedy masowo wypisują dzieciom zwolnienia z lekcji wychowania fizycznego. Robią to znacznie częściej niż lekarze!

Zatem jak przerwać to błędne koło?

Rozwiązanie jest złożone.  Naukowcy wskazują jednak na dwie istotne sprawy.

Po pierwsze potrzeba dobrego przykładu. Badania pokazują, że w rodzinach, gdzie dorośli są aktywni, dzieci przejmują pozytywne wzorce. Jeśli aktywność podejmowana jest wspólnie z pociechami, wpływa to natomiast na poprawę kompetencji komunikacyjnych dzieci. Potem lepiej radzą sobie w grupach rówieśniczych.

Po drugie potrzeba tutaj atrakcyjnej formy aktywnego spędzania czasu. Samo pojęcie atrakcyjności jest złożone. Zależy od płci, struktury społecznej. Na pewno oprócz indywidualnych upodobań forma spędzania czasu musi mieć charakter inkluzywny, czyli włączający wszystkich, ogólnodostępny.

Czy tenis może pomóc?

Oczywiście! Akcja Dzieciaki do Rakiet organizowana przez Bank BGŻ BNP Paribas pod patronatem Polskiego Związku Tenisowego przełamuje stereotyp tenisa jako dyscypliny niedostępnej, dla wybranych. Skierowana jest do szkół podstawowych, czyli drugiego poza domem rodzinnym środowiska, w którym kształtowane są nawyki życiowe dzieci. Program trafia zarówno do chłopców jak i do dziewczynek. Wreszcie udział w nim jest zupełnie darmowy.

Podstawą zajęć tenisowych dla dzieci jest dobra zabawa. Zajęcia prowadzone są zgodnie z programem Tenis 10, wprowadzonym przez Międzynarodową Federację Tenisową i funkcjonującym w 50 krajach na całym świecie, wykorzystują różnorodne ćwiczenia ogólnorozwojowe oraz elementy innych dyscyplin sportowych tak, by treningi tenisa były dla dzieci sportową zabawą.

- Bardzo się cieszę, że dziś dzieci mają tyle okazji, żeby poznać ten piękny sport. To dyscyplina idealna dla nich, kształtująca kondycję, koordynację, wytrzymałość czy umiejętność analitycznego myślenia - mówi Urszula Radwańska, ambasadorka akcji Dzieciaki do Rakiet.

W ramach programu 70 szkół podstawowych otrzyma za darmo sprzęt tenisowy, który zostanie wykorzystany na lekcjach WF do prowadzenia zajęć. Dodatkowo nauczyciele z tych szkół zostaną przeszkoleni, aby bezpiecznie i w atrakcyjny sposób prowadzić tenisowe lekcje wychowania fizycznego. To pozwoli na uatrakcyjnienie zajęć w szkole.

Na stronie www.dzieciakidorakiet.pl możesz zagłosować na szkołę której zgłoszenie spodoba Ci się najbardziej.