Chwile grozy przeżyli pracownicy i klienci Pasażu Zielińskiego w centrum Wrocławia. Do budynku wjechało rozpędzone w auto. "To cud, że nikt nie ucierpiał" - przyznał w rozmowie z reporterką RMF FM Martyną Czerwińską jeden ze świadków. Do niebezpiecznej sytuacji doprowadziły problemy siedzącej za kierownicą kobiety z jednym z butów na wysokim obcasie.

Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, kobieta zatrzymała się przed szlabanem i wychyliła się z samochodu po bilet parkingowy. Wtedy obcas jednego z jej butów zaklinował się przy pedale gazu. Auto ruszyło, forsując rogatki i szklane drzwi.

Obsługiwałam klientów i usłyszałam huk. Patrzę - samochód wjechał. Wychodzi z niego pani na wysokich szpilkach - mówiła reporterce RMF FM Martynie Czerwińskiej jedna ze sprzedawczyń pracujących we wrocławskim Pasażu Zielińskiego. 

To auto przejechała bardzo blisko mnie. Dużo ludzi lubi przechodzić tą alejką. To cud, że nikt nie ucierpiał - relacjonował inny świadek. 

Kobieta otrzymała mandat w wysokości 5 tysięcy złotych i 10 punktów karnych. 

Część sprzedawców pracujących w pasażu wstrzymała pracę. Niektórzy zakończą ten dzień ze stratami, bo będą musieli wyrzucić produkty - np. warzywa i owoce, wśród których znalazło się mnóstwo odłamków szkła. 

Opracowanie: