W szpitalu zmarł 20-latek ranny w niedzielnym wypadku w Łomiankach. To już trzecia ofiara tego tragicznego zdarzenia - na miejscu zginęli 19-latka i 15-latek. Kierowca i pasażer auta, którzy doprowadzili do wypadku, usłyszeli zarzuty i zostali tymczasowo aresztowani.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
20-latek był kierowcą Toyoty, w którą uderzyło jadące slalomem Audi. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Piotr Antoni Skiba, mężczyzna zmarł o północy w szpitalu.
Karambol miał miejsce w niedzielne popołudnie na DK 7 na wiadukcie nad ulicą Brukową w Łomiankach. Audi z dużą prędkością jechało w stronę Warszawy, wymijając slalomem samochody. Zahaczyło o Toyotę, która przeleciała przez barierki na pasy w przeciwną stronę i wielokrotnie dachowała, zderzając się z czterema samochodami.
44-letni Patryk R. i 33-letni Piotr B., którzy podróżowali Audi, uciekli z miejsca zdarzenia. Zostali zatrzymani przez policję po dziewięciu godzinach. Mieli 0,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. Cztery godziny przed wypadkiem mężczyźni pili alkohol.
Kierowca Audi ma dwa aktywne zakazy prowadzenia pojazdów - za jazdę po alkoholu i niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Ten drugi nałożono na niego dwa miesiące przed wypadkiem.
44-letni Patryk R. usłyszał trzy zarzuty: spowodowania wypadku śmiertelnego pod wpływem alkoholu i ucieczki z miejsca zdarzenia (grozi za to od 5 do 10 lat więzienia), naruszenia zakazu prowadzenia pojazdów (grozi do 5 lat więzienia) i posiadania środków odurzających (grozi do 3 lat więzienia).
33-letni Piotr B., pasażer Audi, usłyszał zarzut nieudzielenia pomocy osobom pokrzywdzonym. Grozi mu do 3 lat więzienia.
Obaj mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani.


