Noworoczny, silny sztorm przeszedł przez polskie Wybrzeże. Wiatry osiągające nawet 8-9 stopni w skali Beauforta spowodowały spektakularne podtopienia plaż. Mimo groźnych warunków, infrastruktura morska nie ucierpiała poważnie. „My cały rok pracujemy, żeby to nasze wybrzeże przygotować do tego sezonu właśnie sztormowego” - mówi RMF FM Magdalena Kierzkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu Morskiego w Gdyni.
- Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Najbardziej widoczne straty dotyczą uszkodzonych zejść na plaże, zwłaszcza na Mierzei Wiślanej (zejścia gminne 56, 58 oraz administracji morskiej nr 21 w Krynicy Morskiej). Na tym odcinku, na długości około 15 kilometrów od wschodniej granicy kraju, odnotowano także ubytki w wale wydmowym i samej plaży.
Siła wiatru dochodziła do 8-9 w skali Beauforta. Jednak jeżeli chodzi o naszą infrastrukturę, tutaj na terenie administrowanym przez dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni, nie odnotowaliśmy zniszczeń w infrastrukturze. Nie odnotowaliśmy żadnych większych szkód. Był to na pewno spektakularny widok. Plaże były pod wodą, zalane, czasowo niedostępne - mówi RMF FM Magdalena Kierzkowska, rzeczniczka prasowa Urzędu Morskiego w Gdyni.
Uszkodzony został niewielki fragment ustawionego w tym roku płotu na Mierzei Wiślanej. Ogrodzenia uniemożliwiały turystom wchodzenie na wydmy, które są naturalną barierą przed sztormami.
Ogrodzenie o długości ponad 30 kilometrów zostało w zdecydowanej większości rozebrane przed sezonem. Zabrakło dosłownie dwóch dni, by dokończyć prace - chodzi o około 200 metrów siatki. Płot znajduje się w miejscu narażonym na sztormy, dlatego jest każdorazowo demontowany. Siatka została w większości zabezpieczona, a słupki, które pozostały lub zostały porwane, są i będą sukcesywnie zbierane. Ostatecznie zniszczeniu uległo około 200 metrów bieżących ogrodzenia - informuje Magdalena Kierzkowska.
Na Półwyspie Helskim, szczególnie w okolicach Kuźnicy, sztorm odsłonił opaskę brzegową i narzut kamienny, jednak sama opaska nie została uszkodzona.
Mamy też oczywiście ubytki w samym wale wydmowym, w samej plaży - dodaje Kierzkowska.
Dalej na zachód, w rejonie Lubiatowa, Stilo, Łeby i Ustki, sytuacja była znacznie spokojniejsza - zniszczenia są sporadyczne i dotyczą głównie zejść na plażę.
W Trójmieście, zwłaszcza na Westerplatte i Górkach Zachodnich, również odnotowano ubytki w plaży i wale wydmowym, jednak nie są one poważne.
Po każdym sztormie przeprowadzane są wizje lokalne i podejmowane są pilne naprawy, zwłaszcza w newralgicznych miejscach, takich jak zejścia na plaże. Pozostałe prace naprawcze będą realizowane po zakończeniu sezonu sztormowego.
Pracownicy ochrony wybrzeża udają się na odcinek linii brzegowej, którym się zajmują. (...) Prowadzony jest monitoring wizyjny. Trzeba pójść na miejsce, sprawdzić oczywiście tam, gdzie da się dojść, gdzie da się dojechać. Jest to wszystko sprawdzane na miejscu. Dokonywane są pomiary, obmiary - tłumaczy rzeczniczka i jak dodaje pracownicy ochrony wybrzeża regularnie monitorują całą, liczącą 417 kilometrów, linię brzegową podlegającą Urzędowi Morskiemu w Gdyni.
Sztormowe straty nie są zaskoczeniem dla administracji morskiej.
My cały rok pracujemy, żeby to nasze wybrzeże przygotować właśnie do tego sezonu sztormowego. Plaże są wzmacniane w sposób sztuczny, czyli jest prowadzona refulacja - wyjaśnia Magdalena Kierzkowska. Refulacja polega na dosypywaniu piasku, który stanowi pierwszą linię obrony przed falami i chroni infrastrukturę brzegową.
W miejscach szczególnie narażonych stosowane są także opaski brzegowe, które - choć zwykle niewidoczne - po sztormach bywają odsłaniane. W najbliższych dniach ekipy Urzędu Morskiego przystąpią do naprawy najbardziej uszkodzonych zejść na plaże, a pozostałe prace będą kontynuowane przez cały rok, zgodnie z planem ochrony wybrzeża.


