W Malborku (Pomorskie) doszło do dramatycznej interwencji służb. Dzielnicowi wraz z przedstawicielką Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odwiedzili dom samotnej 85-latki. Na miejscu zastali wychłodzoną kobietę, która przebywała w nieogrzewanym domu, bez jedzenia, bieżącej wody i ciepłej odzieży. Termometr w pomieszczeniu wskazywał aż minus 17 stopni Celsjusza.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Dramatyczna interwencja służb w założeniu miała być tylko kontrolą adresu samotnej 85-latki.
Do jednego z domów w Malborku przyjechali dzielnicowi wraz z przedstawicielką MOPS i zastali tam wychłodzoną kobietę. Przebywała ona w domu bez ogrzewania, bez jedzenia, bez bieżącej wody i ciepłej odzieży.
Termometr w pomieszczeniu, w którym przebywała kobieta, wskazywał minus 17 stopni Celsjusza - podała policja.
Funkcjonariusze natychmiast zorganizowali dla seniorki ciepły posiłek oraz zakupili niezbędne artykuły spożywcze. Dzięki wsparciu Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Malborku, kobieta otrzymała śpiwory i koce. Wezwano karetkę pogotowia, a ratownicy medyczni przeprowadzili niezbędne badania.
Ze względu na fatalny stan mieszkania 85-latka została przewieziona do placówki pomocowej, gdzie zapewniono jej ciepłe schronienie.
Podczas interwencji okazało się, że kobieta opiekowała się kilkoma kotami. Zwierzęta uciekły jednak na widok obcych.
Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania rodziny kobiety. Udało im się ustalić, że 85-latka ma syna, który zobowiązał się przyjechać na miejsce. Następnego dnia wraz z policjantami skontrolował dom i potwierdził, że nie ma tam już żadnych zwierząt.
Zadeklarował, że w razie potrzeby skontaktuje się z wolontariuszami w sprawie ewentualnej pomocy dla kotów.


