Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji poinformowało, że przekazało Stanom Zjednoczonym propozycje mające na celu usunięcie "poważnych barier" w relacjach dwustronnych. Siergiej Ławrow apeluje do Waszyngtonu, by nie podążać "ślepą uliczką" wytyczoną przez administrację Joe Bidena i oferuje Stanom Zjednoczonym możliwości gospodarcze w postaci minerałów ziem rzadkich i perspektywy "współpracy w Arktyce". Przy okazji odpowiedzi Ławrowa na pytania dziennikarzy mocno oberwało się Niemcom.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Według komunikatu rosyjskiego MSZ, Moskwa przekazała stronie amerykańskiej konkretne propozycje dotyczące usunięcia przeszkód na drodze do "pełnego uzdrowienia" stosunków między oboma krajami.

W opublikowanym spisie odpowiedzi na pytania dziennikarzy, resort dyplomacji wyraża wdzięczność wobec amerykańskich starań w zakończeniu wojny w Ukrainie oraz dziękuje za zajęcie się "pierwotnymi przyczynami konfliktu". Według MSZ to spotkanie Władimira Putina i Donalda Trumpa w Anchorage na Alasce stanowiło "symboliczny przełom" w relacjach dwustronnych.

"Mamy nadzieję, że pod warunkiem utrzymania pierwotnej formuły z Anchorage i poszanowania interesów strony rosyjskiej, prędzej czy później będziemy w stanie zbliżyć się do negocjowanego rozwiązania problemu ukraińskiego" - informuje rosyjskie ministerstwo. "Problem ukraiński", jest zwrotem często stosowanym w propagandzie Kremla i ma głównie na celu umniejszanie znaczenia pełnoskalowej inwazji w kontekście politycznym i międzynarodowym.

Moskwa sugeruje, by wyjść poza relacje dyplomatyczne i skupić się na rzeczach "naprawdę istotnych". MSZ wymienia tutaj przywrócenie bezpośrednich połączeń lotniczych i zwrot skonfiskowanego majątku dyplomatycznego. Według Rosji, propozycje te zostały już przekazane stronie amerykańskiej.

"Ufamy, że Departament Stanu okaże należyte zainteresowanie tymi kluczowymi kwestiami i nie pójdzie ślepą uliczką, wypróbowaną już za czasów Joe Bidena, polegającą na wiązaniu ich z abstrakcyjnymi zagadnieniami politycznymi" - głosi oświadczenie MSZ.

W zamian Rosjanie obiecują Amerykanom biznes i "korzyści, zwłaszcza dla siebie", zwłaszcza w obszarach, które "administracja Trumpa uważa za swoje priorytety" - mowa o węglowodorach, minerałach krytycznych, pierwiastkach ziem rzadkich, współpracy w Arktyce, w obszarach sztucznej inteligencji i przestrzeni kosmicznej.

25 stycznia wiceminister spraw zagranicznych Siergiej Riabkow poinformował, że Rosja i Stany Zjednoczone "wracają do normalności" i utrzymują kontakty w Moskwie i Waszyngtonie w sprawie tzw. kwestii drażliwych w stosunkach.

Rosyjski MSZ o zachodnich siłach stabilizacyjnych w Ukrainie

O ile Kijów twierdzi, że gwarancje bezpieczeństwa dotyczące Ukrainy są już niemal gotowe do podpisania, Rosja ma na ten temat zgoła inne poglądy. Kwestią kluczową w ramach struktury zapewnienia pokoju w Ukrainie, mają być międzynarodowe siły zbrojne, które będą czuwały nad przestrzeganiem porozumień. Niedawno pojawiły się informacje, że Stany Zjednoczone uzależniły możliwość podpisania takich gwarancji od tego, czy Kijów zdecyduje się na oddanie Rosji pozostałych terytoriów Donbasu.

Moskwa konsekwentnie nie zgadza się na ustanowienie żadnego zachodniego kontyngentu w Ukrainie. "Rozmieszczanie na Ukrainie jednostek wojskowych, obiektów wojskowych, magazynów i innej infrastruktury z krajów zachodnich jest dla nas nie do przyjęcia i będzie kwalifikowane jako zagraniczna interwencja stanowiąca bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji" - podało rosyjskie MSZ, tłumacząc, że siłom zagranicznym chodzi o "stworzeniu bastionu do dalszej walki z Rosją".

Osobny punkt w swoich odpowiedziach Rosjanie poświęcają Niemcom. Według Moskwy, Berlin podsyca w Europie "kampanię agresywnej rusofobicznej histerii". Rosyjski MSZ ocenia, że podobna narracja potrzebna jest niemieckiemu rządowi do usprawiedliwienia wydatków na wzmocnienie armii. "Wiadomo, do czego w historii doprowadziły podobne aspiracje Niemców" - pisze resort, dodając, że jeżeli Niemcy zdecydowaliby się na rozmieszczenie swoich sił w Ukrainie, stałyby się one - podobnie jak wszystkie inne z Zachodu - "legalnymi celami dla rosyjskich sił zbrojnych".