Warszawski sąd prawomocnie umorzył tzw. polski wątek sprawy byłego ministra transportu Sławomira Nowaka. Sąd nie uwzględnił zażalenia prokuratury w tej sprawie. Chodzi o pomoc w uzyskaniu stanowisk i kontraktów w państwowych spółkach oraz 760 tys. zł za zorganizowanie spotkania przedstawicieli spółki deweloperskiej z władzami Gdańska.

  • Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl. 

Zażalenie nie podlegało uwzględnieniu, albowiem za słuszne uznać należy stanowisko sądu rejonowego, zgodnie z którym na gruncie niniejszego postępowania wystąpił oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia - powiedziała w uzasadnieniu wtorkowego postanowienia sędzia Anna Szymacha-Zwolińska.

Jak dodała w swym zażaleniu prokurator "nie powołał się na żaden materiał, który pozwoliłby na pozytywną weryfikację zeznań obciążających oskarżonych oraz nie zwrócił uwagi, jakie czynności mogłyby umożliwić w tym zakresie uzupełnienie postępowania dowodowego".

 Co więcej nie podjął próby podważenia stanowiska sądu rejonowego zawartego w uzasadnieniu decyzji o umorzeniu (...) wskazując jedynie, że jest ona jego zdaniem niedopuszczalna na tym etapie postępowania - powiedziała sędzia Szymacha-Zwolińska uzasadniając utrzymanie w mocy decyzji sądu rejonowego.

Obrona Nowaka wskazywała, że jedynym dowodem przeciw jej klientowi w tzw. wątku polskim tej sprawy są "wyłącznie pomówienia Jacka P.". Jacek P. to gdański przedsiębiorca, sąsiad uznawany za przyjaciela Nowaka. Jacek P. już wcześniej został wyłączony z głównej sprawy i we wrześniu 2022 r. w warszawskim sądzie usłyszał wyrok w zawieszeniu. Mężczyzna współpracował z prokuraturą, składał obszerne wyjaśnienia, wyraził zgodę na dobrowolne poddanie się karze.

W październiku 2025 r. prokurator skierował zażalenie na wrześniowe postanowienie sądu rejonowego. 

Wątek "polski" i "ukraiński"

Sławomir Nowak to były minister transportu w l. 2011-2013 w drugim rządzie Donalda Tuska, który odszedł z polskiej polityki po sprawie zegarka niewpisanego do oświadczenia majątkowego. Od 2016 r. był szefem ukraińskiej agencji drogowej. W 2021 r. prokuratura oskarżyła go o kilkanaście przestępstw, głównie korupcyjnych. Zarzuty postawiła mu także strona ukraińska. W Polsce zarzucano mu m.in. przyjmowanie łapówek za pomoc w zdobyciu stanowisk w spółkach Skarbu Państwa.

To właśnie te dwie grupy zarzutów - odnoszące się do kwestii ukraińskich oraz polskich - jeszcze we wrześniu 2023 r. zostały rozdzielone przez Sąd Okręgowy w Warszawie do odrębnych procesów. Proces w wątku ukraińskim ruszył przed stołecznym sądem latem 2024 r.

Już we wrześniu 2025 roku, przed rozpoczęciem procesu, Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów umorzył sprawę dotyczącą tzw. "polskiego wątku" afery korupcyjnej. Wówczas sąd powołał się na przepisy Kodeksu postępowania karnego, wskazując na "oczywisty brak faktycznych podstaw oskarżenia". Pełnomocniczka Nowaka, Joanna Broniszewska, mówiła, że sąd wyraźnie zaznaczył, że nie ma żadnych dowodów świadczących o popełnieniu przestępstwa przez jej klienta. 

Były minister usłyszał zarzuty prania brudnych pieniędzy - chodzi o kwotę blisko 8 mln zł. Oskarżenie obejmowało również okres, gdy Nowak pełnił funkcję szefa gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska oraz ministra transportu i gospodarki morskiej. Według śledczych, polityk miał przyjąć co najmniej 320 tys. zł łapówek za pomoc w uzyskaniu stanowisk i kontraktów w państwowych spółkach oraz 760 tys. zł za zorganizowanie spotkania przedstawicieli spółki deweloperskiej z władzami Gdańska.