"Drugie „i” w nazwie naszego miasta jest jak niechciany gość, bo nikt go nie zapraszał, a ciągle się do nas pcha" – mówi wiceburmistrz Rumi Ariel Sinicki. Pomorskie miasto w dowcipny sposób walczy z błędami notorycznie popełnianymi przy odmianie jego nazwy przez przypadki.
- Więcej informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej rmf24.pl
Nazwa "Rumia" w dopełniaczu, celowniku i miejscowniku liczby pojedynczej przyjmuje formę "Rumi". Mimo to błędny zapis wciąż pojawia się w mediach, ogłoszeniach, a nawet w dokumentach firmowych. Dlatego władze miasta zapowiedziały językową ofensywę.
Kampania potrwa do grudnia 2026 roku i będzie skierowana głównie do odbiorców spoza regionu. W planach jest m.in. emisja spotów radiowych i materiałów w mediach społecznościowych. Plakaty pojawią się też w komunikacji miejskiej, a specjalne tabliczki będą rozstawione w miejscach chętnie odwiedzanych przez turystów.
Miasto przygotowało też specjalny "pakiet ratunkowy" z żartobliwymi materiałami graficznymi, które pomogą reagować na błędną pisownię w komentarzach w sieci i w korespondencji elektronicznej. Będzie je można pobrać ze strony internetowej poświęconej kampanii.
Jako miasto jesteśmy gościnni i wyrozumiali, ale dla tego błędu robimy wyjątek, wystawiając mu bilet w jedną stronę. Od kwietnia będziemy tropić to nadmiarowe "i" z jeszcze większym zapałem. Czas najwyższy, by cała Polska dowiedziała się, jak poprawnie pisać o naszym mieście - zapowiada wiceburmistrz Rumi Ariel Sinicki.


