Emerytowana pielęgniarka Ewa B. została skazana na 3 lata więzienia za zaszczepienie 40 dzieci, w większości niemowląt, nieustaloną substancją oraz wyłudzenie pieniędzy na zakup preparatów od ich rodziców. Wydany we wtorek przez Sąd Rejonowy w Szczecinku wyrok jest nieprawomocny.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
3 lata więzienia za zaszczepienie 40 dzieci nieustaloną substancją - na taką karę została skazana 64-letnia Ewa B., emerytowana już pielęgniarka z wieloletnim stażem. Kobieta nie stawiła się w sądzie na ogłoszeniu wyroku. Przed zamknięciem procesu, który przed szczecineckim sądem toczył się od 22 kwietnia 2025 roku, wezwana ponownie we wtorek do sądu odmówiła odpowiedzi na pytania sądu i składania wyjaśnień.
Sędzia Katarzyna Brambor-Kwiatkowska uznała oskarżoną za winną zarzucanych jej czynów, przy czym zmieniła kwalifikację jednego z nich na surowszą. Uznała, że na oskarżonej, która naraziła na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 40 dzieci, szczepiąc je nieustaloną substancją, ciążył obowiązek opieki nad nimi.
Ewa B. została skazana na karę 3 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł też wobec oskarżonej zakaz wykonywania zawodu pielęgniarki na 5 lat. Kobieta ma zapłacić 1000 zł grzywny i naprawić szkodę, oddać rodzicom pokrzywdzonych dzieci pobrane od nich pieniądze, w kwotach ujętych w akcie oskarżenia, od 100 zł do 1000 zł. Sąd obciążył oskarżoną kosztami sądowymi i opłatą. Wyrok nie jest prawomocny.
Sędzia Brambor-Kwiatkowska, uzasadniając wyrok, podkreśliła, że Ewie B., jako pielęgniarce, osobie wykonującej zawód zaufania publicznego, rodzice powierzali opiekę nad swoimi dziećmi. Ciążył na niej obowiązek opieki nad pacjentami, wynikający z prawa medycznego i kodeksu etyki zawodowej. Oskarżona natomiast - jak wskazała sędzia - w ramach tej działalności podawała dzieciom substancję o nieustalonym składzie i właściwościach, nie będącą deklarowaną szczepionką i dokonywała nieprawdziwych wpisów w ich karty zdrowia. Ewa B. naraziła w ten sposób dzieci na niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia.
Sąd uznał zeznania świadków, z których większość stanowili rodzice pokrzywdzonych dzieci, za logiczne i spójne. Byli oni zapewniani przez oskarżoną, że ich dzieci „zostaną zaszczepione właściwym preparatem, za który zapłacili”. Natomiast w wyjaśnienia oskarżonej sąd uwierzył tylko w części. W ocenie sądu, nie ma wątpliwości, że oskarżona działała w celu uzyskania korzyści majątkowej, co jest "szczególnie naganne".
Zdaniem sądu szkodliwość społeczna czynów jest tak znaczna, że nawet niekaralność oskarżonej nie może mieć wpływu na wymiar kary. Czyny popełnianie przez oskarżoną miały charakter ciągły – powiedziała sędzia Brambor-Kwiatkowska.
Zaznaczyła, że 40 dzieci, to są te przypadki, co do których pokrzywdzenia nie było wątpliwości. Dodała, że przypadków niewłaściwych szczepień mogło być więcej, ale "nie udało się tego wyjaśnić".
Sędzia podkreśliła, że działalność przestępcza pielęgniarki skutkowała nie tylko potencjalnym ryzykiem dla pokrzywdzonych. Co najmniej jedno dziecko zachorowało na chorobę, przed którą prawidłowo podane szczepienie powinno je chronić – mówiła sędzia.
W ocenie sądu wymierzona kara będzie właściwą dolegliwością dla oskarżonej. W odbiorze społecznym będzie wskazywać na brak tolerancji dla takiego zachowania, które naraża na niebezpieczeństwo życie i zdrowie najmniejszych członków naszego społeczeństwa – uzasadniła wydany wyrok sędzia.
Wydany wyrok wyczerpuje oczekiwania prokuratury, co do wymiaru kary, i oskarżyciela posiłkowego także, co do kwalifikacji zarzucanych oskarżonej czynów.


