Celowe podpalenie to jedna z branych pod uwagę przyczyn ogromnego pożaru lasu w okolicy Wołomina na Mazowszu - ustalił reporter RMF FM Michał Dobrołowicz. Potwierdzili to wojewoda mazowiecki oraz przedstawiciele Komendy Stołecznej Policji w czasie konferencji prasowej w miejscu pożaru. "Na terenie objętym pożarem lasu w powiecie wołomińskim na Mazowszu pojawiają się drobne zarzewia ognia. Strażacy je dogaszają, polewają pogorzelisko wodą i monitorują miejsca o podwyższonej temperaturze" - poinformował w sobotę rzecznik Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej kapitan Wojciech Gralec.

  • Po więcej aktualnych informacji lokalnych znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Pożar lasu w Międzylesiu w powiecie wołomińskim wybuchł w czwartek po południu. Ogień objął około 300 hektarów lasu. Z zagrożonego terenu ewakuowano około 100 osób.

Rzecznik prasowy Komendy Głównej Państwowej Straży Pożarnej kapitan Wojciech Gralec przekazał w sobotę, że wciąż pojawiają się drobne zarzewia ognia "w rejonie końcowego odcinka wczorajszego frontu". To właśnie tam wstępnie planowane są dzisiejsze zrzuty wody z powietrza. Policyjny śmigłowiec Black Hawk wystartował już z lotniska Warszawa-Bemowo z obsadą ratowników z Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 7 - przekazał. 

Poinformował również o odbywającej się odprawie sztabu z dowódcami modułów GFFF, czyli wyspecjalizowanych grup strażaków przeznaczonych do gaszenia pożarów lasów z ziemi, bez użycia pojazdów. Celem odprawy jest określenie strategii działań na kolejne godziny, a także podjęcie decyzji dotyczących podmian ratowników i dalszego zapotrzebowania na siły i środki - wyjaśnił Gralec.

Strażacy dogaszają zarzewia pożaru

Zaznaczył, że w sobotę działania będą koncentrować się przede wszystkim na dogaszaniu zarzewi ognia, przelewaniu pogorzeliska, "monitorowaniu miejsc o podwyższonej temperaturze oraz kontynuowaniu prac związanych z wykonaniem przecinek". 

Dodał, że w terenie nadal wykorzystywane będą specjalistyczne moduły GFFF, kompanie gaśnicze oraz zbiorniki wodne rozstawione w rejonie działań. Równolegle prowadzona jest cykliczna podmiana ratowników. To konieczne ze względu na długotrwały charakter akcji, trudne warunki pracy oraz potrzebę zapewnienia pełnej gotowości operacyjnej pododdziałów - podkreślił rzecznik prasowy KG PSP.

Wskazał, że służby pozostają na miejscu i będą kontynuować działania do czasu całkowitego wyeliminowania zagrożenia oraz ograniczenia ryzyka ponownego rozwoju ognia. 

303 zrzuty wody

Gralec przekazał ponadto, że w piątek w kulminacyjnym momencie akcji uczestniczyło pięć samolotów gaśniczych Dromader, trzy śmigłowce Lasów Państwowych oraz dwa policyjne śmigłowce Black Hawk. Działania strażaków wspierały również inne służby, w tym policja, Lasy Państwowe oraz Siły Zbrojne. W ciągu dnia wykonano 303 zrzuty wody. Na teren pożaru podano ponad 470 tys. litrów wody.

Jak relacjonował, wyznaczone pododdziały pracowały całą noc. Strażacy wykonywali przecinkę lasu, dogaszali zarzewia ognia oraz przelewali pogorzelisko wodą. W ciągu nocy nie wykształcił się nowy front pożaru. 

Z kolei wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski przekazał w sobotę, że w gaszenie pożaru lasu zaangażowanych jest 1300 strażaków i 335 pojazdów państwowej i ochotniczej straży pożarnej. "Trudno oszacować, jak długo potrwa akcja - wskazał w sobotę wojewoda mazowiecki Mariusz Frankowski. Sytuacja jest dość stabilna, ale dynamiczna" - poinformowanych służby. 

Dopytywany o to, jak długo potrwa walka z pożarem, Frankowski zaznaczył, że trudno to oszacować. Wczoraj mówiłem o dwóch, trzech dobach, ale tak naprawdę może dzisiaj na koniec dnia będziemy w stanie coś bliżej powiedzieć. Sytuacja jest cały czas pod kątem pogodowym dynamiczna, mamy zapowiedzi burzy z wiatrem. Z jednej strony deszcz, który może pomóc, z drugiej strony podmuchy wiatru, które mogą w niektórych miejscach te zarzewia pożaru wzniecić na nowo - wskazał. 

Ocenił, że obecnie obszar pożaru jest "zabezpieczony i zamknięty". Zdaniem zastępcy mazowieckiego komendanta wojewódzkiego PSP st. bryg. Waldemara Wysowskiego od piątku sytuacja jest "dość stabilna, ale też dynamiczna". Reagujemy na bieżąco (...). Nasze działania sprowadzają się do gaszenia zarzewi ognia, które pojawiają się, szczególnie na obrzeżu obwodu pożaru, które do tej pory mamy i widzimy. Oprócz tego oczywiście realizujemy zadania związane z przelewaniem obszaru, którego to dotyczy - przekazał.

Dodał, że zadaniem strażaków jest obecnie robienie tzw. przecinek pożarowych, czyli wyciętych lub wykarczowanych pasów lasu pozbawionych roślinności, które mają zatrzymać ogień. Zaznaczył, że strażacy robią przecinki szczególnie od strony północnej, ponieważ tam jest największe ryzyko rozprzestrzenienia się pożaru.