Strażacy nadal walczą z pożarem, który wybuchł wczoraj wieczorem na terenie dawnej fabryki drutu przy ul. Stanisława Dubois w Gliwicach. Z najnowszych informacji wynika, że ogień jest dogaszany. Na miejscu pracuje 45 strażaków.

Najnowszy komunikat ws. pożaru w Gliwicach opublikowała przed południem tamtejsza straż pożarna. 

"Na miejscu pracuje 13 zastępów straży pożarnej oraz 45 strażaków. Trwa dogaszanie pożaru. W działaniach wykorzystywany jest sprzęt budowlany, który służy do przegrzebywania gruzowiska po rozebranych halach oraz jego przelewania wodą w celu likwidacji wszystkich zarzewi ognia" - wyjaśniono. 

Prezydent Gliwic Katarzyna Kuczyńska-Budka poinformowała w mediach społecznościowych, że pożar wybuchł na terenie prywatnym, "który w ostatnich latach nie był przeznaczony do sprzedaży". "Nie znamy planów właściciela co do jego przyszłości" - napisała. 

Na oficjalnym profilu Gliwic w mediach społecznościowych podano informację, że "w związku z wydobywającym się dymem nie stwierdzono zagrożenia dla zdrowia mieszkańców".

Starszy kapitan Damian Dudek - rzecznik gliwickich strażaków - w rozmowie z Radiem RMF24 informował, że pożar objął kompleks hal o powierzchni ok. 15 000 metrów kwadratowych. 

W kulminacyjnym momencie mieliśmy zaangażowanych 221 strażaków - poinformował. Podkreślił, że jest za wcześnie, by mówić o tym, co było przyczyną pożaru. Jak wyjaśnił, policyjne oględziny będą przeprowadzane dopiero po zakończeniu działań gaśniczych przez strażaków. 

Dudek podkreślił, że nikt nie został poszkodowany w związku z pożarem. Dopytywany o skalę strat zwrócił uwagę, że ogień pojawił się na terenie nieużytkowym - część hal była rozebrana, a inne były przeznaczone do rozbiórki.

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.