Zarzut usiłowania zabójstwa usłyszał w czwartek 42-latek, który wczoraj rano wtargnął na teren zakładu przy ulicy Nowy Józefów w Łodzi i oddał strzały do swojego byłego przełożonego. Policjanci przez niemal dziesięć godzin prowadzili z nim negocjacje. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

  • Chcesz wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie? Wejdź na rmf24.pl.

Mężczyzna, który w środę rano wtargnął z bronią do zakładów Gillette w Łodzi i oddał kilka strzałów, usłyszał w sumie trzy zarzuty - usiłowania zabójstwa wobec jednego z pokrzywdzonych, kierowania gróźb przy użyciu broni wobec drugiej osoby, a także posiadania środków odurzających, które znaleziono w miejscu jego zamieszkania. 

Podejrzany podczas przesłuchania złożył obszerne wyjaśnienia, które – jak oceniła prokurator – nie korespondują ze zgromadzonym materiałem dowodowym.

Wtargnął do fabryki w Łodzi, chciał popełnić samobójstwo

Wyjaśniał, że na miejscu w zakładzie pracy chciał popełnić samobójstwo na oczach swoich byłych przełożonych, żeby ich ukarać, ponieważ – jak stwierdził - relacje między nim a przełożonymi nie do końca były dobre – powiedziała Marta Stachowiak-Klimaszewska, prokurator rejonowa Łódź-Polesie.

Dodała, że wyjaśnieniom podejrzanego przeczą przedmioty, które miał przy sobie w plecaku. 

Przyniósł trytytki o długości 30 centymetrów, dwa gazy pieprzowe, sześć noży, dwie finki, cztery scyzoryki i rewolwer, którego użył, oddając łącznie cztery strzały – powiedziała prokurator  Stachowiak-Klimaszewska.

Prokuratura zamierza wystąpić z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie mężczyzny. Grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.

Strzały w fabryce w Łodzi

Do zdarzenia w zakładach Gillette w Łodzi doszło w środę ok. godz. 7.  Na teren fabryki dostał się były pracownik firmy i oddał strzały do swojego byłego przełożonego. Następnie uciekł. Na szczęście nikt nie został ranny. Ewakuowano ok. 400 pracowników fabryki.

Mężczyzna nie miał pozwolenia na broń. Nie był wcześniej karany.

Policjanci przez niemal 10 godzin negocjowali z 42-latkiem, który ukrywał się na terenie zakładu. 

Akcja trwała długo, była bardzo trudna, ale miała za zadanie doprowadzić do bezpiecznego zatrzymania mężczyzny. Wymagała zaangażowania wielu policjantów, w tym oddziałów kontrterrorystów z Łodzi, Poznania i Warszawy oraz negocjatorów - poinformowała rzeczniczka prasowa komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi kom. Edyta Machnik podczas briefingu prasowego przed fabryką.