Podczas towarzyskiego spotkania w jednym z mieszkań w Zgierzu (woj. łódzkie) doszło do dramatycznych wydarzeń. 40-letni mężczyzna zaatakował maczetą swoją partnerkę oraz jej matkę, zadając im liczne rany. Po brutalnym ataku próbował uciec, jednak został zatrzymany przez policję po pościgu ulicami miasta.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco
Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasada, do zdarzenia doszło podczas domowego spotkania. W pewnym momencie między 40-latkiem a jego 37-letnią partnerką oraz jej 57-letnią matką wybuchła awantura. Sytuacja szybko wymknęła się spod kontroli.
"Napastnik w pewnym momencie chwycił maczetę i zadał kobietom liczne ciosy" - informują śledczy.
Obie poszkodowane doznały poważnych obrażeń głowy, twarzy oraz tułowia. Natychmiast wezwano policję i pogotowie ratunkowe.
Gdy funkcjonariusze przybyli na miejsce, zastali już tylko ranne kobiety. Obie zostały przetransportowane do szpitala.
Okazało się, że sprawca zdążył uciec z miejsca zdarzenia samochodem. Policjanci szybko namierzyli pojazd, którym się poruszał.
W pościg ruszyły dwa nieoznakowane radiowozy. Na jednej z ulic w Zgierzu funkcjonariuszom udało się zablokować auto podejrzanego.
"Mundurowi wyciągnęli go na zewnątrz i obezwładnili" - informują policjanci.
Okazało się, że zatrzymany mężczyzna jest recydywistą. Usłyszał już zarzuty spowodowania ciężkiego uszkodzenia ciała.
Za brutalny atak 40-latkowi grozi do 7 i pół roku pozbawienia wolności.


