Dwaj mężczyźni w środku nocy napadli na stację benzynową w Białymstoku. Zamaskowani, grożąc pracownicy nożem, ukradli kasetkę z pieniędzmi i uciekli. Po drodze gubili monety. Zostali szybko zatrzymani przez policję. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Do zdarzenia doszło w połowie stycznia. Zamaskowany mężczyzna z kapturem na głowie wszedł na stację benzynową w Białymstoku i grożąc kasjerce nożem, zażądał wydania gotówki a następnie wyrwał szufladę z pieniędzmi. 

Po chwili uciekł wraz ze wspólnikiem, który czekał na niego przed wejściem. 

W trakcie ucieczki sprawcy gubili skradzione monety. Łupem padło około 1000 złotych. 

Policjanci natychmiast rozpoczęli poszukiwania sprawców i dość szybko ustalili ich tożsamość – to 43-latek i jego 37-letni kompan. Zostali zatrzymani w mieszkaniu znajomej.

Dowody i kolejne zarzuty

Podczas przeszukania policjanci znaleźli ubrania, w które sprawcy byli ubrani podczas napadu, pistolet gazowy, naboje CO2 oraz dwa noże.

Okazało się, że mężczyźni wcześniej próbowali dokonać rozboju w jednym z osiedlowych sklepów. Wtedy ekspedientce udało się uniknąć napadu dzięki użyciu gazu.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty rozboju z użyciem niebezpiecznego narzędzia oraz usiłowania rozboju. Sąd zdecydował o ich tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Grozi im kara nawet do 20 lat pozbawienia wolności.