Indonezja stawia sprawę jasno: jeśli nowa Rada Pokoju, powołana z inicjatywy Donalda Trumpa, nie przyczyni się do uzyskania niepodległości przez Palestynę, kraj rozważy opuszczenie tego gremium. Takie stanowisko przedstawił szef indonezyjskiej dyplomacji po spotkaniu z prezydentem Prabowo Subianto, podkreślając, że dla Dżakarty kluczowa jest suwerenność Palestyńczyków.

  • Indonezja zagroziła opuszczeniem Rady Pokoju, jeśli inicjatywa nie doprowadzi do niepodległości Palestyny.
  • Rząd w Dżakarcie podkreśla, że suwerenność Palestyny jest dla niego priorytetem.
  • Rada Pokoju, zainicjowana przez Donalda Trumpa, ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy i współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Jeśli podstawowe cele nie zostaną osiągnięte, Indonezja opuści Radę Pokoju - oświadczył minister spraw zagranicznych Sugiono po spotkaniu z prezydentem Prabowo Subianto, cytowany przez dziennik "The Straits Times". Podkreślił, że dla Dżakarty "ostatecznym celem jest niepodległość i suwerenność Palestyny".

Władze nie wskazały jednak konkretnego terminu, w którym ewentualne wystąpienie miałoby nastąpić. Sugiono (tak się nazywa; większość Indonezyjczyków nie używa nazwisk rodowych, posługując się tylko jednym lub kilkoma imionami) zaznaczył przy tym, że struktura Rady Pokoju "dopiero się kształtuje".

Uspokoić nastroje społeczne

Indonezyjski prezydent przeprowadził w ostatnich dniach serię rozmów z liderami politycznymi i religijnymi, by uspokoić nastroje społeczne wywołane przystąpieniem kraju do nowej inicjatywy.

Wiceszef Indonezyjskiej Rady Ulemów Cholil Nafis przekazał zapewnienie głowy państwa, że kraj nie będzie związany ustaleniami sprzecznymi z jego racją stanu. Z kolei były wiceminister dyplomacji Dino Patti Djalal uznał Radę Pokoju za "eksperyment", ale zarazem jedyną obecnie opcję na stole, mimo ryzyka związanego z udziałem Izraela w tym przedsięwzięciu.

Rada Pokoju i Strefa Gazy

W ceremonii podpisania dokumentu założycielskiego Rady Pokoju 22 stycznia w Davos uczestniczyli przedstawiciele ok. 20 państw, w tym - oprócz Indonezji - USA, Węgier, Bułgarii i Argentyny. Nieobecni byli urzędnicy z Rosji i większości państw europejskich.

Według początkowych zapowiedzi Rada Pokoju ma nadzorować tymczasowe władze Strefy Gazy w ramach planu pokojowego dla tego terytorium. Donald Trump w Davos oświadczył również, że Rada Pokoju będzie współpracować z ONZ przy rozwiązywaniu konfliktów na świecie.