Amerykański ambasador w Polsce Thomas Rose dał wczoraj "popis" - najpierw ogłosił zerwanie kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym, a potem w dziwny sposób odpisał premierowi Donaldowi Tuskowi, który stanął w obronie marszałka Sejmu. To nie był jednak koniec - później przelogował się na prywatne konto i dalej w irracjonalny sposób komunikował się z Polakami.
- Ambasador USA w Polsce Thomas Rose ogłosił wczoraj zerwanie kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym.
- Wpisy amerykańskiego dyplomaty były mocno krytykowane; niektórzy apelowali, by zrezygnował ze sprawowanej przez siebie funkcji i wrócił do USA.
- Thomas Rose odpisał na jeden z takich komentarzy, ale już z prywatnego konta. Szczegóły w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Thomas Rose, ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, postanowił w czwartek popsuć wizerunek swojego kraju, publikując na platformie X serię krytycznych wpisów wobec polskich władz.
Wszystko zaczęło się od postu na temat Włodzimierza Czarzastego, który w poniedziałek informował, że nie poprze wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi Pokojowej Nagrody Nobla. Marszałek Sejmu argumentował swoją decyzję tym, że polityka amerykańskiego prezydenta destabilizuje instytucje międzynarodowe.
Amerykański dyplomata ogłosił natychmiastowe zerwanie kontaktów z polskim politykiem, którego wypowiedzi określił jako "oburzające i niesprowokowane obelgi" pod adresem przywódcy USA.
W obronie marszałka Sejmu stanął premier Donald Tusk, który napisał: "Panie Ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać. Przynajmniej tak w Polsce rozumiemy partnerstwo".
Na odpowiedź Thomasa Rose'a nie trzeba było długo czekać. Opublikował on dziwny wpis, w którym stwierdził, że "zakłada, iż pańska przemyślana i jasno sformułowana wiadomość została wysłana do mnie przez pomyłkę, ponieważ z pewnością była ona przeznaczona dla Marszałka Sejmu, Włodzimierza Czarzastego". Tutaj znajdziesz pełną treść wpisu amerykańskiego dyplomaty.
To nie był koniec "popisu" w wykonaniu amerykańskiego ambasadora. W czwartek wieczorem znów był aktywny na platformie X, tylko tym razem na prywatnym koncie.
Ogólnie rzecz biorąc, pod wpisami Thomasa Rose'a pojawiło się mnóstwo krytycznych komentarzy. Polscy internauci pisali, że dyplomata wtrąca się w sprawy suwerennego państwa, że Polska nie jest amerykańską "gubernią", że ambasador powinien zrezygnować ze sprawowanej przez siebie funkcji i wrócić do kraju.
"Boże, chroń nas przed takimi przyjaciółmi. Z wrogami poradzimy sobie sami. Polska nigdy nie 'stała trochę z tyłu' i nigdy nie zaakceptuje amerykańskiego dyktatu. Naród polski szanuje swoją suwerenność. Wracaj do domu" - napisał jeden z użytkowników platformy X, na co dyplomata odparł: "Czy mamy zabrać z sobą naszych żołnierzy i sprzęt?". Z pewnością nie jest to odpowiedź godna zaufanego sojusznika, na jakiego kreują się Stany Zjednoczone.


