Generał porucznik Władimir Aleksiejew, postrzelony dziś w Moskwie przez nieznanego sprawcę, walczy o życie w jednym ze stołecznych szpitali. Tymczasem na jaw wychodzą fakty, które podają w wątpliwość tezę, że najważniejsi ludzie w Rosji są dostatecznie chronieni.
- W Moskwie doszło do próby zamachu na życie generała porucznika Władimira Aleksiejewa.
- Według nieoficjalnych doniesień, wysoki rangą wojskowy walczy o życie w szpitalu.
- Jak się okazuje, oficer był bardzo słabo chroniony. O zaniedbaniach piszemy w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
W piątkowy poranek doszło do próby zamachu na życie generała porucznika Władimira Aleksiejewa - zastępcę szefa Głównego Zarządu Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Federacji Rosyjskiej, czyli dawnego GRU.
Z oficjalnych informacji przekazanych przez śledczych wynika, że w budynku znajdującym przy trasie łączącej Moskwę z Wołokołamskiem w północno-zachodniej części rosyjskiej stolicy "niezidentyfikowany sprawca oddał kilka strzałów" w kierunku wysokiego rangą wojskowego, po czym zbiegł z miejsca zdarzenia.
Więcej informacji przekazują rosyjskie media, powołując się na własne ustalenia. Zacznijmy od dziennika "Kommiersant", który podaje, że do zdarzenia doszło około godziny 7:00 czasu lokalnego.
Według źródeł gazety, wojskowy wyszedł ze swojego mieszkania, by wsiąść do samochodu służbowego, który z kierowcą w środku czekał na niego przed budynkiem. W holu natknął się jednak na mężczyznę, który wszedł do środka, podszywając się pod dostawcę jedzenia.
Wiceszef GRU miał zostać postrzelony w nogę i rękę, w międzyczasie próbował wyrwać napastnikowi pistolet, ale ten ranił go również w klatkę piersiową. Rozmówca "Kommiersanta" twierdzi, że "aktywny opór wojskowego uniemożliwił napastnikowi dobicie go".
Telegramowe kanały "Baza" i "SHOT" donoszą natomiast, że sprawcą mogła być kobieta - to jedna z teorii, którą analizują śledczy. "Kommiersant" podaje, że organy ścigania dysponują rysopisem napastnika, a także jego zdjęciami i wizerunkiem uwiecznionym na nagraniach.
"Baza" informuje, że generał porucznik został postrzelony w plecy i zanim na miejsce przybyli ratownicy medyczni, stracił dużo krwi. Choć władze nie wspominają o stanie jego zdrowia, to według "Bazy" Władimir Aleksiejew znajduje się na oddziale intensywnej terapii, gdzie walczy o życie. "SHOT" informuje, że mężczyzna ma uszkodzone narządy wewnętrzne.
Od razu po próbie zamachu na życie generała porucznika Władimira Aleksiejewa pojawiły się informacje, które absolutnie nie świadczą dobrze o systemie ochrony najważniejszych ludzi w Rosji - zarówno urzędników państwowych, jak i wysokich rangą wojskowych.
Jak się okazuje, mieszkańcy budynku już wcześniej skarżyli się na niedziałające kamery monitoringu. Mało tego - "Baza" informuje, że na piętrze, na którym doszło do ataku, znajdowały się apartamenty do wynajęcia na doby.
Co istotne, można je wynająć bez kontaktu z właścicielem - wystarczy, że goście dokonają rezerwacji w internecie (nie ma problemu, by były to fałszywe dane), zapłacą odpowiednią sumę, po czym otrzymują kod do drzwi. Sam wynajem nie jest drogi - zaledwie 3500 rubli za dobę, czyli nieco ponad 160 złotych.
Według "Bazy", co najmniej jeden lokal został wynajęty na tydzień przed próbą zamachu. Umowa najmu wygasa jutro.
Choć nikt w sprawie ataku na rosyjskiego generała nie został nawet zatrzymany, nie wspominając o postawieniu zarzutów, rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow nie miał najmniejszego problemu, by o próbę zamachu oskarżyć Ukrainę.
Ten atak terrorystyczny po raz kolejny potwierdził, że reżim (Wołodymyra) Zełenskiego koncentruje się na ciągłych prowokacjach mających na celu zakłócenie procesu negocjacyjnego - stwierdził.
64-letni generał porucznik Władimir Aleksiejew to jedna z najważniejszych postaci w rosyjskiej machinie wywiadowczo-wojennej. Szerzej o sylwetce wiceszefa GRU piszemy TUTAJ.


