Decyzja Donalda Trumpa o rozpoczęciu działań wojennych przeciwko Iranowi była efektem nie tylko jego własnych przekonań, ale także silnych nacisków ze strony premiera Izraela Benjamina Netanjahu. Kulisy tych wydarzeń, ujawnione przez "New York Times", pokazują, jak w Białym Domu ścierały się różne wizje i ostrzeżenia przed możliwymi konsekwencjami konfliktu na Bliskim Wschodzie.
- Donald Trump podjął decyzję o wojnie z Iranem pod wpływem nacisków premiera Izraela.
- Część doradców i amerykańskie służby wywiadowcze ostrzegały przed negatywnymi skutkami operacji.
- Wiceprezydent J.D. Vance był jedynym członkiem gabinetu, który jednoznacznie sprzeciwił się wojnie.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Kluczowym momentem w procesie podejmowania decyzji była wizyta premiera Izraela Benjamina Netanjahu w Białym Domu 11 lutego. Netanjahu, wspierany przez szefa Mossadu Davida Barneę, przedstawił szczegółowy plan, którego głównym celem było zniszczenie irańskiego programu rakietowego, obalenie reżimu ajatollahów i wprowadzenie świeckiego przywództwa w Teheranie. Wśród potencjalnych następców reżimu wymieniano Rezę Pahlawiego, syna ostatniego szacha Iranu. Plan przewidywał również wsparcie dla irańskich Kurdów.
Donald Trump początkowo przyjął plan z entuzjazmem, jednak już następnego dnia amerykańskie służby wywiadowcze przedstawiły własną, sceptyczną ocenę. Dyrektor CIA John Ratcliffe uznał izraelskie założenia dotyczące zmiany reżimu za nierealistyczne, a sekretarz stanu Marco Rubio określił je jako "bullshit". Analitycy uznali jednak, że zniszczenie irańskich zdolności militarnych i eliminacja najwyższego przywództwa są możliwe do osiągnięcia.
W kolejnych dniach generał Dan Caine, przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów, ostrzegał, że operacja może poważnie uszczuplić amerykańskie zapasy uzbrojenia, zwłaszcza rakiet przechwytujących, już nadwyrężonych przez wsparcie dla Ukrainy i Izraela. Zwracał także uwagę na ryzyko zablokowania przez Iran cieśniny Ormuz, kluczowej dla światowego handlu ropą naftową. Trump jednak był przekonany, że reżim w Teheranie nie będzie w stanie podjąć takiego kroku.
Caine wyraził również sceptycyzm wobec izraelskiego planu, uznając go za zbyt optymistyczny i typowy dla izraelskiej strategii, która często zakłada większe możliwości niż są one realnie dostępne. Mimo tych zastrzeżeń, generał nie wydał oficjalnej rekomendacji, uznając, że nie leży to w jego kompetencjach.
Jedynym członkiem gabinetu, który otwarcie sprzeciwił się wojnie, był wiceprezydent J.D. Vance. Ostrzegał on przed chaosem regionalnym, ogromnymi kosztami operacji oraz ryzykiem rozbicia politycznej koalicji prezydenta. Vance nie uczestniczył w kluczowym spotkaniu 11 lutego z powodu wizyty w Azerbejdżanie, jednak jego stanowisko było znane i podzielane przez niektórych doradców.
Szefowa gabinetu Białego Domu Susie Wiles prywatnie wyrażała obawy przed wciągnięciem USA w kolejny konflikt na Bliskim Wschodzie i wpływem wojny na ceny paliw przed zbliżającymi się wyborami do Kongresu. Ostatecznie jednak poparła operację, uznając, że jeśli prezydent uważa ją za konieczną dla bezpieczeństwa narodowego, powinna zostać przeprowadzona.
Z kolei szef Pentagonu Pete Hegseth był zdecydowanym zwolennikiem ataku, argumentując, że USA i tak musiałyby w przyszłości "zająć się" Iranem.
Pod koniec lutego amerykański wywiad uzyskał informację o planowanym spotkaniu najwyższych przedstawicieli irańskiego reżimu na otwartym terenie, co stworzyło okazję do przeprowadzenia ataku. Jednocześnie negocjacje z Iranem, prowadzone przez zięcia prezydenta Jareda Kushnera i wysłannika Steve’a Witkoffa, utknęły w martwym punkcie, a perspektywy porozumienia oceniano jako bardzo odległe.
26 lutego, podczas ostatniej narady w Pokoju Sytuacyjnym, Trump poprosił każdego z obecnych o opinię. Vance powtórzył swój sprzeciw, ale zadeklarował poparcie dla decyzji prezydenta. Wiles uznała, że jeśli operacja jest konieczna, należy ją przeprowadzić. Rubio podkreślił, że zniszczenie irańskiego programu rakietowego jest możliwe.
Z procesu decyzyjnego wykluczono kilku kluczowych urzędników, w tym ministra finansów Scotta Bessenta, ministra energii Chrisa Wrighta oraz dyrektor wywiadu narodowego Tulsi Gabbard.


