Mała grupa protestujących próbowała sforsować bariery wokół rezydencji premiera Hiszpanii Pedro Sancheza - przekazała agencja Reutera. Przez stolicę kraju, Madryt, przetoczyła się w sobotę manifestacja, w której wzięło udział ok. 40-80 tys. osób - demonstranci domagali się natychmiastowej rezygnacji szefa rządu w obliczu skandali korupcyjnych wokół ludzi lewicy. Podczas starć z protestującymi, rannych zostało siedmiu policjantów. Mundurowi aresztowali trzy osoby.

  • Tysiące osób protestowało w Madrycie, domagając się dymisji premiera Pedro Sancheza.
  • Demonstracje są pokłosiem ostatnich skandali korupcyjnych wśród polityków lewicy.
  • Doszło do starć z policją i zatrzymań. Próbowano sforsować bariery wokół rezydencji szefa rządu.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Protestujący żądają dymisji premiera

W sobotę przez centrum Madrytu przeszła manifestacja, podczas której protestujący domagali się natychmiastowej rezygnacji Pedro Sancheza ze stanowiska premiera. Uczestnicy marszu poza hiszpańskimi flagami nieśli transparenty z hasłami takimi jak "dymisja socjalistycznej mafii". Wydarzenie pod hasłem "marsz godności" zostało zorganizowane przez stowarzyszenie Hiszpańskie Społeczeństwo Obywatelskie.

Według organizatorów w manifestacji wzięło udział 80 tysięcy osób, jednak przedstawiciele władz miasta szacują liczbę uczestników na około 40 tysięcy. Wśród protestujących znaleźli się m.in. liderzy opozycyjnej Partii Ludowej oraz skrajnie prawicowej partii Vox.

Starcia z policją i zatrzymania

Choć protest w dużej mierze przebiegał spokojnie, doszło do incydentów w pobliżu rezydencji premiera. Niewielka grupa demonstrantów próbowała sforsować bariery otaczające Pałac Moncloa, gdzie mieszka Pedro Sanchez z rodziną. Co więcej, w wyniku starć demonstrantów z funkcjonariuszami rannych zostało co najmniej siedmiu policjantów.

Jak przekazała agencja Reutera, powołując się na hiszpańskie media, mundurowi zatrzymali grupę zamaskowanych osób na głównej drodze prowadzącej do rezydencji szefa rządu. Hiszpańska policja poinformowała, że podczas sobotniej demonstracji aresztowano trzy osoby.

Skandale korupcyjne i śledztwa

Atmosferę wokół protestów podgrzewają kolejne informacje o aferach korupcyjnych wśród polityków lewicy. W ostatnich dniach hiszpański sąd poinformował o wszczęciu śledztwa wobec byłego premiera Jose Luisa Rodrigueza Zapatero. Jest on podejrzewany o kierowanie siatką wpływów i pranie pieniędzy. Zapatero, bliski sojusznik obecnego premiera, stanowczo zaprzecza wszelkim zarzutom.

Ponadto w kwietniu 2024 roku sąd rozpoczął dochodzenie wobec żony Pedro Sancheza, Begoñi Gomez. Premier - który wówczas przez krótki czas rozważał rezygnację ze stanowiska - publicznie bronił swojej rodziny, twierdząc, że sprawa ma podłoże polityczne i jest inspirowana przez skrajną prawicę. Sama Gomez zaprzecza jakimkolwiek nieprawidłowościom. Prokurator w zeszłym miesiącu zwrócił się do sędziego prowadzącego śledztwo o umorzenie sprawy.